Jaki jest sens cierpienia w kontekście SLA?

Zaczęty przez Pawel, 09 listopad 2006, 17:01:59

« poprzedni - następny »

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Do dołu

RILU

Cytat: mab5 w 17 marzec 2014, 02:11:04
zapraszam do poznania bliżej religii, w której wychowywali Was pewnie rodzice...

BÓG nie zsyła na nikogo cierpienia....choroby nie są dziełem Boga...

Bóg daje mnie i Tobie narzędzia, by przejść przez cierpienie, by znieść chorobę....

jeśli nie wierzysz w obecność Boga to jej nie oczekuj przy łóżku chorego
jeśli wierzysz- Bóg Cię nie opuści....
i chorego też nie....

mój tato nie stracił wiary do końca...
pomimo choroby i tego wszystkiego, co się wydarzyło....

życzę i Wam takiej wiary
ona nie zniesie cierpienia ani nie zabierze choroby, ale da ukojenie...



Wiara daje ukojenie , masz rację .
Cytat w innym poście nie dotyczy tego co tu napisałaś

Serdecznie pozdrawiam  :-*  :angel:
Trzeba żyć tak aby każdy dzień  był piękny.

Gabriel

Nie ma miłości bez cierpienia. Cierpienie jest wewnętrznym obliczem miłości.
Unikanie cierpienia czyni człowieka niezdatnym do życia
                                                                                  Benedykt XVI
     (..) Chorzy najbardziej potrzebują naszej obecności. Zwłaszcza wtedy, gdy wiemy, że medycyna niewiele już może zrobić, by poprawić funkcjonowanie organizmu, ograniczając się do łagodzenia bólu i stworzenia warunków ustabilizowania, na ile to możliwe, zaburzonych funkcji ciała. Chory potrzebuje obecności bliskich, którzy będą razem z nim się modlić, wspominać albo po prostu milczeć. Wcale nie chodzi o to, by go pocieszać, czasem naiwne pocieszanie może nawet drażnić lub ranić chorego. Do tego potrzebna jest dojrzałość oraz pokora, czyli wewnętrzna zgoda na przyjęcie prawdy, że nie jesteśmy cudotwórcami i musimy pogodzić się z faktem choroby, cierpienia, a nawet nieuniknionej śmierci. Dzięki zdobyczom współczesnej farmakologii możemy dziś skutecznie walczyć z bólem, cierpienia uniknąć się nie da. Nawet chrześcijaństwo nie ma recepty na neutralizację cierpienia. Ale Chrystus, łącząc udręki z miłością, która zaprowadziła Go na krzyż, pokazał sens męki jako ofiary. Ci, którzy mają łaskę wiary, dobrze to rozumieją.                   
                                             Dr. Kazimierz Szałata
To jest jedyna Osoba w twoim życiu, przed którą możesz być w pełni otwarty,
całkowicie szczery, zupełnie prawdziwy. Bądź z Nim taki, jaki jesteś!
                                                                                                   Vinny Flynn
PANIE
podtrzymuj moje życie
gdy upadam
gdy siły brak
a lęk spowija moje serce

Megi09

21 listopad 2014, 19:36:14 #102 Ostatnia edycja: 21 listopad 2014, 21:26:59 by Megi09
Nie mogę sie pogodzić z chorobą mojej Mamuni.
Mamusia ma tylko 58 lat, umiera, jest na oiomie....
Chodze do niej od poniedziałku codzinnie, trzymam za rekę i płacze, bo tylko to mi pozostało...
Mamusia nie zasłużyła na taki los. Całe życie pomagała innym, serce by oddała dla swoich dzieci, dla mnie. Zawsze miała życzliwe słowo dla obcej osoby, bezinteresowna, kochana i co dostała???
Cierpienie, ból strach i łzy...
Każdy kąt, każdy przedmiot przypomina mi o Mamusi, kochała życie, miała tyle planów a życie???
Życie, los z niej zakpił, zrobił sobie okrutny żart. Jej koleżanki cieszą się wnukami, dziećmi, zbliżającymi się świętami, pracą badź emerytura a ona??? Ona leży teraz sama wsród pikającej maszynerii bezdusznych respiratorów.... Na pewno bardzo sie boi..a ja nie mogę jej w żaden sposób pomóc.
Choroba zabrała jej wszystko. Nie dała nawet szansy na walkę. Z góry była wyrokiem... Gdzieś kiedyś przeczytałam, że człowiek w sla jest "w trumnie swojego ciała"....Leży czuje, wie. Czy może być coś bardziej okrutnego. To nie choroba, to tortury to koszmar, który dotyka kochane osoby. Czy to nie jest jakaś straszna kpina losu?
Mamunia patrzy na mnie smutnymi oczkami, jakby chciała cos powiedzieć, coś mi jeszcze przekazać. resztki zycia się w niej tlą....
I co, jaki jest sens że dobry człowek, kochająca matka i żona odchodzi w takich męczarniach? Jaki jest tego sens?? ?
......bo ja tego nie rozumiem.....

ANNAcórkaDANUTY

Nigdy nie zapomnę oczu mojej mamuni, które mówiły do mnie jak bardzo cierpi i nie chce umierać, a ja nie mogłam nic zrobić :(
Moja mamunia tez była dobra kobietą, żoną i mamą. Troszczyła sie o bliskich i pomagała w potrzebie. Gdyby nie ta bestia cieszyłaby sie dalej z wnuków, które tak kochała. Bestia zabrała ja a moje serce wciąż płacze i nie mogę się pogodzić z Jej odejściem. Odeszła tulona przeze mnie w ramionach. To było moje dziękuje dla Niej za wszystko  :'(
mamuniu, coraz bardziej boli i tęskno  :(

justa

Megi09 tak samo ja czuje.. Mojego Tatusia nie ma juz ponad 3 miesiace ... Ciagle mam go przed oczami .. biedny Tatus ..

retina

Mój tata umarł na inną chorobę. Był to nowotwór. Również jest to świeża sprawa, bo nie minął nawet rok. Każdego dnia o nim myślę i chyba już nigdy to się nie zmieni. Naprawdę przykry widok było oglądać go na kilka dni przed śmiercią.

DUNIA35

Moim zdaniem cierpienie nie ma żadnego sensu, najmniejszego. nie wnosi niczego dobrego w nasze życie, nie uszlachetnia, nie tworzy, nie czyni nas lepszymi. codziennie patrzę na znikającego powoli Tatę. nie widzę niczego sensownego w jego cierpieniu. nie widzę niczego sensownego w cierpieniu całej rodziny bo SLA dotyka całą rodzinę. jestem wściekła, pełna żalu, gniewu i złości - na świat, na ludzi, na pseudo-przyjaciół i psuedo - znajomych Taty, na własną bezradność. szukanie sensu w chorobie, jak dla mnie, przepraszam, jest próbą nadania jej jakiejś światłości, wyjątkowości, a to bzdura totalna. Gdybym otrzymała magiczną moc, zdjęłabym z każdego człowieka cierpienie.

fashX

W zasadzie w kontekście tej choroby słowo "cierpienie" za mało wyraża, użyłbym raczej mieszaniny słów "diaboliczne odczucie śmierci w agonii"...

Zombie

Eeeeeee tam!

Całe to gadanie o sensie cierpienia to takie na siłę dorabianie ideologii, najczęściej przez tych co akurat nie chorują.
Każdemu kto choruje na SLA wydaje się, że jego cierpienie jest wyjątkowe - pomyślcie o tych setkach tysięcy ludzi na świecie co mają jeszcze bardziej przerąbane gdzieś w Azji, Afryce i Ameryce PŁ, od dziecka w smrodzie, głodzie i chorobie do tego wojny, przemoc, poniżenie i wykorzystanie seksualne (szczególnie islam czyli religia szatana czyni ogromne spustoszenie w Azji i Afryce).

Pismo Sw. mówi wyraźnie z Adamem na świat przyszedł grzech, śmierć i cierpienie a  z Jezusem przyszło zbawienie i życie wieczne.
Wbrew temu co opowiadają Wam największe pseudo chrześcijańskie kościoły tego świata - Zbawienie jest za darmo i dla każdego - wystarczy SZCZERA !!!! wiara w dzieło Jezusa Chrystusa i nasza szczera prośba do Niego o zbawienie, nie trzeba za to płacić, nie trzeba żadnych pogańskich rytuałów w niby kościołach, do zbawienia potrzebne jest jedynie Pismo Św, wiara i modlitwa.
Jeśli ktoś uważa, że dla Boga najważniejsze w Waszym życiu jest jedynie cierpienie to obraża w ten sposób Boga, obraża poświęcenie Jezusa Chrystusa, który wydał się na mękę właśnie dla naszego zbawienia i Jego ofiara jest Pełna, Skończona i Ostateczna - jeśli ktoś twierdzi że do zbawienia potrzeba jeszcze czegoś więcej - Bluźni przeciwko Jezusowi Chrystusowi.

Ja kiedy dowiedziałem się o swojej chorobie postanowiłem od razu, że nie będę obciążać cierpieniem siebie i najbliższych, dlatego zawczasu zaopatrzyłem się w "odpowiednią substancje", którą pieszczotliwie nazywam "intergalaktyczny transportowiec kosmiczny" dzięki któremu w odpowiednim czasie odlecę z tego pełnego łez padołu mam nadzieję do lepszego świata. Na razie jakoś się jeszcze kulam i ciągnę ten marny żywot głównie dzięki zbawczej substancji zwanej Zolpidem (Nasen, Stilnox itp) ale wiem że przyjdzie taki czas że i ten nasenny narkotyk wiele nie zdziała i trzeba będzie się pożegnać.
Pozdrawiam

malm

Jeśli chodzi o zbawienie, to się z Tobą zgadzam, natomiast dzieło Chrystusa raczej nie przewiduje samobójstwa. Myślę, że trzeba przyjąć cierpienie do samego końca. Zarówno Ty, jak i Twoi bliscy. Życzę wytrwałości i nadziei. Może jednak pojawi się lek, który pomoże chorym. Wszystkiego co najlepsze dla wszystkich chorych i opiekunów w Nowym Roku. Nie traćmy nadziei i po prostu obdarzajmy się miłością.

madzia 32

Ja kiedys uslyszalam od siostry zakonnej
 ze po to jest cierpienie na ziemi aby od razu isc po smierci do nieba. To ciekawe czemu niewinne dzieciatka cierpia ktore jeszcze nie nagrzeszyly.
Wg mnie Bog nie ma nic wspolnego z cierpieniem taka kolej zycia i nastepstwo chorob. Bog nie moze sie mieszac bo jakby tak wszystkich zaczal leczyc to zrobilby sie wielki bajzel na ziemi i nie rozwijalibysmy sie dalej. Cierpienie jest potrzebne po to zebysmy wiedzieli czym jest radosc i umieli ja przezywac . Na swiecie musza byc przeciwienstwa, bo jak odkryc smak innych emocji gdybysmy nie mieli porownania.
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

sinthie

Mówi się, że cierpienie uszlachetnia... Dla mnie to głupie, chociaż czasami rzeczywiście można spotkać ludzi cierpiących i przy tym tak dobrych, że można od nich wiele wyciągnąć więc może coś w tym jest. Zawsze więcej można dowiedzieć się od osoby, która w swoim życiu niejedno wycierpiała niż od takiej, która tego cierpienia nie dostąpiła.

Do góry