Zwężenie tchawicy

Zaczęty przez helaqaz, 12 wrzesień 2011, 10:47:43

« poprzedni - następny »

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Do dołu

helaqaz

Czy ktoś z Was, będących pod respiratorem ma zwężoną tchawicę? Mąż to ma. Z tego powodu jest problem z rurką. Lekarz mówi, że w domu mogę sobie z tym nie poradzić. A już za kilka dni miał być w domu. Jeżeli macie taki problem, to jak sobie radzicie z tą rurką? Jestem podłamana.

RILU

12 wrzesień 2011, 11:22:30 #1 Ostatnia edycja: 12 wrzesień 2011, 11:36:24 by RILU
Czy możesz podać średnicę wewnętrzną rurki tracho w milimetrach ?
Moja żonka ma 9 mm,ma też lekkie zwężenie .Na CAF ,balonik mocujący rurkę w tchawicy
nakładam rozsmarywując maść XSYLOCAINA.
Po wyciągnięciu powietrza z balonika
tak przygotowaną rurkę wkładam do tchawicy .Maść działa przeciwbólowo i powoduje
lepszy poślizg przy wkładaniu rurki.
Zwężenie u mojej połowy jest w tchawicy na samym początku .Natomiast nie wiem
gdzie umiejscowione jest u Twojego męża ?
Trzeba żyć tak aby każdy dzień  był piękny.

helaqaz

Na razie mam jeden wielki szum w głowie. Lekarze mówili, a do mnie dotarło tylko to, że  mogą Go wypisać tylko na moją prośbę i że mogę sobie nie poradzić w domu. Jadę do szpitala i dokładnie wszystko zapiszę. Nie wyobrażam sobie, aby mój mąż do końca był poza domem. Dzięki RILU.

RILU

 Lekarze mówiąc ,że możesz sobie nie poradzić,co mają na myśli ?
Twój mąż potrzebuje stałej opieki medycznej
jeśli jemu nie zapewnisz tej opieki to musi zostać w szpitalu .
Na własną prośbę nie ryzykuj tylko spokojnie posłuchaj co lekarze mają Tobie do
zaproponowania odnośnie opieki nad Twoim mężem.
Ja przez to przeszedłem .Lekarze bez zapewnienia w domu opieki nad żonką nie wypisywali jej
Masz sporo na głowie ale dasz sobie radę ,później będzie trochę stabilniej z lataniem po
biurach itp

Trzeba żyć tak aby każdy dzień  był piękny.

irena

Witam,jak możesz sobie nie poradzić ,pr4zecież będziesz miała zespół od wentylacji pielęgniarka 2 x w tygodniu lekarz anastezjolog raz w tygodniu  i rehabilitant raz w tygodniu  ,to ich obowiązkiem jest wymiana rurki,Twoim obowiązkiem jest opieka,pielęgnacja karmienie,mycie ubieranie itp,chyba ,że chodzi o coś innego niż wymiany rurki,mój mąż ma respirator ponad 3 lata,jak masz jakieś pytania chętnie odpowiem

mab5

no właśnie Rilu, bo aż oczy przecieram ze zdziwienia: TY sam wymieniasz rurkę? szok....
oj tego sama nie chciałabym robić....
jeśli robisz- chylę czoła :)
tato też ma podobno zwężenie, ale nie wiem gdzie dokładnie, w każdym bądź razie zaraz po tracheo, jeszcze w szpitalu rurka wypadła, tato trafił ponownie w ręce specjalistów, którzy założyli inną rurkę i teraz mamy już stale rurki w rozmiarze 7,5.
A same- no cóż, mama wkładała raz, w środku nocy, jak z jakiegoś względu tacie rurka wysuneła się.... podejrzewam, że zbyt obluzowała sie tasiemka wokół szyi albo tato jeszcze jakoś zahaczył....
w każdym bądź razie nie była to świadoma wymiana rurki tylko działanie pod wpływem chwili-i na kazde wspomnienie cierpnie nam skóra i wiemy, że nie chciałybyśmy tego drugi raz przeżyć...

RILU

12 wrzesień 2011, 23:18:20 #6 Ostatnia edycja: 13 wrzesień 2011, 10:50:48 by RILU
W Klinice lekarze chcieli abym zapewnił 100% -ową opiekę
Pierwszy raz gdy żonce wymieniałem tracheo , trzęsły mi się ręce - przeżycie niesamowite.
Za  trzecim razem lekarze porozrzucali mi po innych łóżkach części medyczne potrzebne
do wymiany rurki.
Zrobili taki specjalny bałagan i powiedzieli mi ,że zaszła natychmiastowa potrzeba
wymiany rurki (symulacja zapchanej rurki) Jakoś wszystko wypadło dobrze .
Otrzymałem od Kliniki zezwolenie na wykonywanie wymiany rurki tracheo .
Teraz od czasu do czasu wymieniam rurkę ale zazwyczaj asystuję przy wymianie ,którą
wykonują przeszkolone siostry .Przez 5 godzin jestem sam z żonką i muszę być przygotowany
na wszystko.Muszę dbać o otwarte rany i zapewnić komfort psychiczny.
Niekiedy boli ją brzuszek itp .Jakoś daję sobie radę a po służbie obserwuję co wyczynia
siostra :-*.Muszę stwierdzić ,że siostry wymieniają rurkę ale "nie każda ma zwinną rękę" .
Ja wybrałem z nich dwie ,które robią to bezboleśnie i bezkrwiście.Te inne nazywam rzeźniczkami lub wampirzycami. ;D Sam też nie jestem lepszy od wampirzyc.



Rurka , którą wymieniła Twoja Mama była bez CAF-u ?

Serdecznie pozdrawiam :-*
RILU
Trzeba żyć tak aby każdy dzień  był piękny.

helaqaz

U męża zwężenie tchawicy jest nisko od strony tylnej. Rurka musi być podciągnięta do góry pod struny głosowe. Teraz ma założoną rurkę z regulacją. Mimo to są problemy. Rurka ma średnicę 9 mm.  Prawie każda zmiana pozycji (np. przy pielęgnacji) powoduje delikatne przesunięcie rurki, która zatyka dopływ tlenu, mąż czuje wtedy duszność i poddusza się. W takiej sytuacji konieczna jest interwencja lekarza. Dzięki temu mąż żyje.
Takie podduszenie może wystąpić podczas przewożenia męża do domu. To co się dzieje z mężem widziałam dzisiaj w szpitalu. Z tym faktycznie teraz mogłabym sobie nie poradzić.
Mam nadzieję, że to wszystko się ułoży i będę mogła zabrać męża do domu.
Ci od wentylacji domowej już przywieźli aparaturę, działają sprawnie. Oprócz tego załatwiłam prywatnie pielęgniarkę na pierwsze 2-3 noce oraz opiekunkę, na tyle ile będzie potrzebne. Nie boję się podjąć wyzwania. Chętnie skorzystam z doświadczeń.
Dzięki Wam czuję, że nie jestem sama i mam w Was wsparcie. Bardzo to dla mnie ważne. Moja psychika pęka w szwach.

mab5

Rilu, a co to CAF? bo nie jestem w temacie a nie bardzo mam czas, by szukać....?

RILU

13 wrzesień 2011, 11:03:44 #9 Ostatnia edycja: 13 wrzesień 2011, 13:22:51 by RILU
Rurka tracheo posiada balonik blokujący i kontrolny zewnętrzny
Rurki tracheo posiadają baloniki lub nie.

Jeśli rurka jest włożona w tchawicę to przez wentyl przy baloniku zewnętrznym
wpompowujemy strzykawką  powietrze do balonika osadzonego razem z rurką w tchawicy.
Balonik rozszerzając się i opierając o ścianki tchawicy blokuje i jest zabezpieczeniem
przed zalaniem płuc śliną  oraz przed wypadnięciem .
Ten wewnątrz tchawicy balonik przez medyków nazywany jest CAF-em :-*
Do pomiaru ciśnienia CAF-u służy
przyrząd którym dodatkowo uzupełniamy lub spuszczamy powietrze.
Trzeba żyć tak aby każdy dzień  był piękny.

mab5

o super :))
już wiem o co chodzi...
czy ta rurka, która się wysunęła była z balonikiem czy bez- tego dziś już nie wiem, na pewno od tamtego zajścia wszystkie rurki mamy z balonikiem :)
a mama nie tyle raz wymieniła co włozyła spowrotem tę, która wypadła...
w panice...
potem zadzwoniłam na pogotowie i poprosiłam o rozmowę z lekarzem dyżurnym, bo nie wiedziałam czy powinni przyjechać czy nie... lekarz przepytał mnie czy tata nie sinieje, czy równo oddycha, poprosił o zmierzenie saturacji.. jako, że było wszystko dobrze to kazano mi kontaktować się rano z lekarzem prowadzącym wentylację a jeśli tego nie zastanę- lekarzem rodzinnym...

raz nam się też przydarzyło, że pękł w rurce balonik- jego pompowanie nie dawało żadnego rezultatu, wciąż był miękki i nie spełniał swojej roli... podobno to się bardzo rzadko zdarza...
tu znów wybawieniem w naszych troskach był nasz nieoceniony wspaniały lekarz prowadzący tatę z ramienia wentylacji domowej....

robert73

Witam mialem calkowite zwerzenie tchawicy chodzilem rok czasu z rurka zglosilem sie do poznania do profesora WITOLD SZYFTER do gabinetu prywatnego zostalem przyjety odrazu poeracja brak rurki wyciecie zwezenia tchawicy i dwa lata zyje odychajac normalnie polecam poznan wszystko znajdziecie w internecie nie sluchajcie bzdur polecam

aniam

Co do zwężenia tchawicy- tacie zatyka się rurka. Nie można włożyć cennika i odessac. Myśleliśmy że to wina rurki więc wymieniamy częściej. Ale od dwóch tygodni jest coraz gorzej. Dziś  saturacja spadła do 40. Szybka wymiana rurki niby pomogła ale dalej czuję że to nie to. Lekarz prowadzący mówi że to może być obrzęk - czym i jak to leczyć? w warunkach domowych? Tata bez kontaktu od roku .... zawsze sam mówił co mu robić....SLA  od 26 lat..... robil ktos bronchoskopie? Od szpitala bronimy sie jak mozemy.... Mial ktos podobny problem?

madzia 32

Aniam czy ja dobrze rozumiem ze Twoj tata jest chory od 26 lat?
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

aniam

Tak od 26 lat licząc pierwsze objawy. Na wózek usiadł dopiero po 8 latach choroby. Potem kolejne 9 lat i respirator. Dopiero od roku jesteśmy z nim bez kontaktu. Zatkała się rurka, rozlaczyla z respiratorem. Chwila... niedotlenienie.... on spal.... zawsze wolal jak czul ze cos nei tak.  Walka o niego....raz jeszcze...
Jedno jest pewne nie ma reguły kto ile z SLA przeżyje. My słyszeliśmy już wyroki od lekarzy kilka razy a tu niespodzianka. Udało mu się jeszcze wiele osiągnąć przez ten czas choc trudno bylo sie juz od 3 lat porozumiewać.  Tak wiec nie ma co szacować ile komu zostalo. Trzeba żyć z SLA najnormalniej na ile  życie pozwala i nie ograniczać się statystykami. To TEN na górze wie najlepiej kiedy przyjdzie się żegnać....... Tak wiec choć jest bardzo ciężko, tęsknią za jego radami i głosem cieszymy się każdą chwilą, którą jest z nami......

Do góry