Historie śmieszne z życia wzięte :)

Zaczęty przez mplo, 28 sierpień 2014, 19:19:52

« poprzedni - następny »

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Do dołu

versus

Mam kilka ale teraz dwie historie, które mnie śmieszą choć w trakcie do śmiechu nie było.

1. w szpitalu w momencie diagnozy Pani doktor mówi o chorobie, że nieuleczalna i takie tam wszystkie inne info o którym każdy z nas już wie. Moja żona w ryk. Ja jak zawsze wszystko na chłodno przynajmniej na zewnątrz. Na koniec Pani doktor mówi: "... średnia przeżywalność 2 do 3 lat ale czy mają Państwo jakieś pytania bo ja już naprawdę nie mam czasu..."

2. podpięto mnie na rehabilitacji dziennej do prądu na czas 15 minut. Panie fizjoterapeutki sobie zapomniały o mnie i zamknąwszy drzwi na klucz poszły na 30 minutową przerwę. Po przerwie wchodzą i do mnie z pretensjami: "... a co pan tu robi?! ..." Jedna sensowna odpowiedź jaka przyszła mi do głowy to: "...leżę sobie..."
Jestem Twoim Fanem !!!

Ogaruus

Mój synek Tomek miał 2,5 roku temu problemy laryngologiczne i lekarz powiedział, że jak leki nie pomogą to będzie konieczna operacja za 2 miesiące. Oczywiście kolejka na nasz kochany NFZ była na 3 lata, więc zdecydowaliśmy się zapisać Tomka na prywatny zabieg.
Mąż podchodzi do rejestracji i pyta:
- kiedy będzie zabieg i ile będzie kosztować?
- wtedy, za tyle i tyle
- ile będzie kosztować moje łóżku?
- tyle i tyle
- a czy w cenie jest śniadanie?
Widać, że babka się zafrasowała, odwraca się do drugiej recepcjonistki i szeptem pyta ją, co z tym śniadaniem, po czym kręcą głowami.
Mąż mówi:
- żartowałem
i babki wpadły w taki śmiech, że mąż nie pamiętał, kiedy ostatnio tak bardzo udało mu się kogoś rozśmieszyć.

P.S. Tomkowi się poprawiło i nadal nie wiemy co z tym śniadaniem...   
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

Ogaruus

24 luty 2019, 12:28:26 #22 Ostatnia edycja: 03 marzec 2019, 12:34:01 by Ogaruus
Historia z czasów gimnazjalnych.
Mama zostawiła karteczkę tacie z poleceniem:
"Kup Ani 7 day'sy do szkoły"
Wracam do domu, kieruję się w stronę schodów do mojego pokoju, a tata krzyczy z kuchni:
- Aniu, nie było 7 day'sów, kupiłem Ci always (podpaski).
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

Karo

Byliśmy na badaniach pod kontem testów klinicznych tego nowego leku no i mąż na wagę a tam 100,0 i ja mówię - pani doktor tylko pani nic nie mówi, bo mąż ostatnio przeżywał, że mu pani powiedziała , że przytył :D , po czym dr wpisuje w dokumenty i mówi głośno wzrost- 181, waga- idealna :D

Ogaruus

Poprosiłam moją rehabilitantkę, żeby następnym razem przyjechała do mnie zaraz po jej pracy, bo zaraz po rehabilitacji mam logopedkę. Odpowiedziała:
- Jasne, że tak. Będę pędzić na sygnale!
- Oby nie.
- Wypluj przez lewe ramię. Ty mój złośliwcu.
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

Ogaruus

Zawsze na dzień ojca kupuję mężowi drobiazg związany z tym świętem. W tamtym roku kupiłam pantofle z napisem "super tata" i dałam Tomkowi, żeby wręczył tacie prezent.
Po otworzeniu prezentu Tomek pyta:
- Tata, dlaczego mama nie ma skarpetek z napisem "super mama"? (Nie noszę pantofli, a tym bardziej w nich nie chodzę  ^-^ )
Patrzę z ukosa na męża i mówię:
- no właśnie...
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

Do góry