Jak sobie radzić

Zaczęty przez Anna5, 17 lipiec 2019, 09:24:24

« poprzedni - następny »

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Do dołu

Anna5

Mycie ranne i wieczorne mojego ojca to jakiś horror. Cały czas narzekanie, że mama go źle myje np. nie umyła tyłu szyji, nie wytarła ręki ( a to robi, uwierzcie mi że przykładamy się z mamą i siebie tak nie myjemy jak taty). Kolejne sytuacje: źle stoi wózek, awantura o to, że posmarowałam chleb masłem, mycie zębów to już tragedia wszystko jest nie tak. Tata w dzień jest spokojny, siedzi sobie na wózku , słucha radia, ogląda tv , czasem popróbuje coś na laptopie. Przyjdzie wieczór i jest tragedia, rano to samo. A jak coś źle zrobimy to pół wieczoru jest "kazanie".
Czy ktoś z chorych się tak zachowuje? Bardzo mi szkoda mamy , ona jest już strzębkiem nerwów, ledwo chodzi, cały dzień przy ojcu a on twierdzi, że się nim nie opiekujemy, że go okradamy, wypomina sytuacje z dawnych lat. Dosłownie jakby ktoś taty posłuchał to zawołałby opiekę społeczną i posądził mnie i mamę o znęcanie się!

Anna5

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja wiem, że choroba, straszna choroba.  Ale mam wrażenie , że tata nas "zajedzie". Nie jesteśmy w stanie sprostać jego oczekiwaniom.
Na dwór tatę wyprowadzić na wózku to musi mieć super humor. Przeważnie nie chce bo mówi, że powietrze na dworzu go dusi.

Bolo

Anna5- Musicie wyluzować razem z mamą  bo wg mnie większość niepełnosprawnych ma taki francowaty charakter jak wasz podopieczny. Tak jakby to był rodzaj "odgrywania się" za własne problemy. Trzeba zrozumieć tą sytuację i puszczać koło nosa jego fochy.Tym łatwiej mi to wam radzić że sam jestem chory i choć sam nie należę do Aniołów bo czepiam się czasami swoich bliskich ale o zupełnie inne sytuacje życiowe a nigdy o sposób ich postępowania w stosunku do mnie.Uważam,że gdy zobaczy na własne oczy wasze stopniowe zobojętnianie na jego fochy to sam zrozumie,że pora spuścić nieco z tonu.Życzę wytrwałości i udanego powrotu do normalności.Pozdrawiam.

malm

Można pomyśleć o antydepresantach o ile nie są już włączone.

Anna5

My chcemy jak najlepiej naprawdę :(

wańkawstańka

Anna5..... u nas tez ciezko było....mama zachowywała sie jak niemama :/   tata odchodził od zmysłów,było bardzo nerwowo bo cale dnie były takie jazdy:/  duzo szukałam, czytałam, doczytałam, ze zachowania aspołeczne i rozne takie tego typu zachowania przykre sa czesto spowodowane ta choroba....
my tez myslelismy ze chodzi o to ze swoj ból i załamanie przelewa w formie złości na nas...i sie na nia tez złościliśmy nie raz, nie dwa....po przeczytaniu takich informacji zrobiło mi sie przykro, bo okazuje sie ze to moga nie byc zachowania celowo złośliwe :(

życzę Wam siły i cierpliwości.Wiem jakie to trudne.Trudno mieć dystans...ale nie zostaje nic innego jak zadbac o wentylowanie własnej głowy żeby nie kumulowac w sobie złości.

Anna5

Wańkawstańka tak jak napisałaś , tato zachowuje się jak nie mój tato :( tęsknię za tatą sprzed choroby :(((

wańkawstańka

doskonale Cie rozumiem, ja tez tęsknie za dawną mamą :/ serce pęka kazdego dnia gdy na Nią patrze.nie umiem sie pogodzic z tak parszywym losem pomimo tego , ze jak mowia zycie toczy sie dalej...nie potrafie tego przełknąć.A takie rozne trudne sytuacje wbijaja kołek w serce:( .My musimy dać radę dla nich.Dla mamy czy taty...

Anna5


Bożenka_

...kota można zagłaskać na śmierć... Chory powinien jak najdłużej być samodzielny. Samodzielność, taka inna, po swojemu to elementy rehabilitacji. Nie możecie dać się pomiatać choremu. Czytając, słysząc takie historie wiem jedno, rodzina bardziej choruje niż my sami.

Bożena Jóźwiak...chora...

Do góry