Twoja teoria - przyczyny choroby

Zaczęty przez INZYNIER, 13 Grudzień 2011, 03:11:58

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

INZYNIER

13 Grudzień 2011, 03:11:58 Ostatnia edycja: 17 Styczeń 2019, 16:18:12 by Ogaruus
Nie tylko środowiska medyczne , ale zwłaszcza wielu chorych zastanawiają się nad przyczyno powstania choroby - być może niektórzy z nich mieli by odwagę zaryzykować nawet stwierdzenia odnośnie przyczyn SLA , wynikające z ich obserwacji  którymi nie mogli podzielić się z lekarzami choćby ze względu na odrzucenie z przyczyny braku widocznych dla lekarzy powiązań .
Być może ktoś napisze post w którym inna osoba znajdzie jakoś prawidłowość którą potrafiła będzie rozwinąć .
Jako iż jest to dyskusja ogólna nie koniecznie poddająca się przymusowi norm rozsądnego myślenia
zapraszam do opisywania swoich teorii na temat przyczyn bądź obserwacji bezpośrednio poprzedzających lub związanych z SLA

mab5

to ja zacznę :)))
nie jako przyczynę choroby, ale jako związek z jej "pójściem naprzód" - widziałabym na przykładzie mojego taty w bardzo silnych przeżyciach emocjonalnych lub też w związku z zaistnieniem silnego stresu wywołanego przez silne emocje....
u mojego taty nastąpił- dziś juz wiem- silny postęp choroby w związku ze śmiercią jego brata...
tata pojechał na pogrzeb i w trakcie tego dnia dosłownie stracił mowę...
wcześniej mowa była spowolniona
a tam- w trakcie pogrzebu i po nim- sam bełkot.... nie był w stanie się wysłowić...
mnie przy tym nie było, byłam wtedy wysoko w ciaży i nie mogłam pojechać, ale pamiętam, ze dzwoniła do mnie mama,przerażona, bo nie wiedziała co się tacie stało a mieli do domu 400 km i tylko tata był kierowcą....
to było równo rok przed diagnozą SLA, w maju 2009
od tamtego zajścia tata dostawał leki jakoby miał udar,
mowa poprawiła się, ale już nigdy nie wróciła do takiego stanu w jakim wyjeżdżał wtedy z domu.... do tego pojawił się kaszel niewiadomego pochodzenia i właściwie od jego powrotu szukaliśmy już odpowiedzi co się właściwie dzieje....

magdusia

może znieczulenie a właściwie uśpienie do opercji czy ,,głupi jasiu'' u mnie cos po opercji się zmieniło...

Alienista606

znieczulnenie zewnatrzoponowe (epiduralne) upadek czyli zewnetrzny czynnik, chemia ( plomby, srodowisko), i jeszcze jeden barzo kontrowersyjny...... zywnosc i dodatki do niej...

melassa

Przede wszystkim przewlekły stres, ciągnący się latami, praca w napięciu psychicznym po 14 godzin/dobę. Gdy mój tata wreszcie przeszedł na emeryturę organizm zareagował od razu i zaczęły się kłopoty :/ Dodatkowo, uważam, że neurotoksyny tu też odgrywają znaczną rolę.
Tata nigdy nie miał operacji, więc żadne znieczulenia itp. tu nie zadziałały.

bogna

Być może wirus opryszczki, który podobno każdy z nas ma ale u niektórych nie daje objawów zewnętrznych. W przypadku obniżonej odporności w połączeniu ze stresem zaatakował układ nerwowy...

szucia

O rany,ale wątek..hm..ciekawy,ale prowadzący donikad..póki co...Nigdy takiego rozważania nie snułam,bo bym zwariowała..Mama była okazem zdrowia,trochę obcesowo napiszę,moja mama była kobietą z super zdrowymi narządami,ale to sla....Kiedy czytałam na początku diagnozy wszelkie artykuły,publikacje to tylko mialam mętlik w głowie...Nie wierzę w żadne teorie dotyczące stresu,chemii w środowisku itp.itd.Każdy ma swoj numer w życiu,ten początkowy i ten końcowy...Ludzie niesprawiedliwie umieraja w różnych momentach swojego życia..tyle...Fortuna,los,opatrznośc,decyzje Pana....p.s.szkoda tylko,że SLA jeszcze nie mozna okiełznąć,jak się udaje czasem,częściej np.w nowotworach..ale cóz...to ten los....

Michał_med

Moim zdaniem przyczyny choroby zdecydowanie leżą w defekcie genetycznym i nie mamy zupełnie wpływu na jego uaktywnienie się lub nie. Pozamieniane kilka nukleotydów w kodzie DNA- zakodowany nie ten aminokwas co trzeba, powstaje nieprawidłowe białko i mamy obumieranie motoneuronów. Każda pojedyncza komórka potrzebuje do funkcjonowania kilkuset różnych białek. Jest to wysoce sprawna i skomplikowana maszyna. Tak precyzyjny mechanizm można łatwo zaburzyć. Dlaczego chorują 20 latkowie 30 latkowie jak i ludzie po 50 roku życia?
U 20-30 latków dochodzi szybciej do rozwoju choroby ponieważ defekt dotyczy ważniejszej struktury, lub kilku jednocześnie. A u 50 latka dochodzi do wolniejszej degeneracji motoneuronów, może z powodu mniej istotnego defektu. Ale długi jest okres działania neuronów i systematyczne ich uszkadzanie kropla po kropli.
Wydaję mi się, że procesy patologiczne (SOD1, ubikwityna itp) zaczynają się na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów choroby. Jednak są one nieodwracalne i dieta, czynniki środowiska nie mają wpływu na rozwój choroby..

Są to wszystko moje przypuszczenia:) Pisane bez zagłębiania się w całą biochemię komórki nerwowej.

Jak jest w przypadku raków płaskonabłonkowych? Narażenie na szkodliwe substancje z dymu tytoniowego, z diety (alkohol) powoduje uszkodzenie nabłonka i transformację złośliwą po wielu wielu latach (u większości chorych) stałej ekspozycji na dym tytoniowy, alkohol czy inne substancje.
Dlatego aby rozwinął się rak krtani/płuca trzeba ten nabłonek bombardować truciznami przez 20, 30 a może i 40 lat i dopiero rozwija się nowotwór.
Co więcej, dzieci poza nielicznymi wyjątkami nie chorują na raki! ( U dzieci dominują białaczki/chłoniaki, guzy mózgu, mięsaki) bo za krótko podlegają ekspozycji na niekorzystne czynniki środowiska.
W przypadku SLA wydaje mi się mało możliwym, aby jakakolwiek substancja ze środowiska przyczyniała się do rozwoju tej choroby. Bo niby czemu ta choroba dotyka 20-30 latków? Czemu niszczy wszystkie motoneurony od tych w zakręcie przedśrodkowym płata czołowego, do tych położonych w okolicy lędźwiowej kręgosłupa? Czemu się nie zatrzyma zupełnie w którymś momencie? Przecież to nie nowotwór żeby naciekał? Poprostu defekt już naznacza chorych od połączenia komórki jajowej z plemnikiem i jest obecny w każdym motoneuronie. Choroba zaczyna się w jakimś miejscu np. dotyka najpierw opuszkę,  i to tylko kwestia czasu aż zaatakuje każdy neuron organizmu. W różnym tylko czasie pojawiają się objawy kliniczne. Obrazując to: neurony n. twarzowego już przegrały niemal walkę i mamy efekt w postaci zaników, fascykulacji itp. na twarzy a neurony odpowiedzialne za unerwianie mięśni kończyn dolnych tę walkę jeszcze toczą. Smutne jest jednak to, że i tę walkę przegrają.
Wydaję mi się, że sprawa już jest przesądzona w momencie narodzin.
I chociażby z tego powodu bunt, zaprzeczanie, pytania"dlaczego ja", co źle zrobiłam/em itp. nie mają większego sensu. Tak miało być. Nie mieliśmy na to wpływu ani my ani nasi rodzice.

Oczywiście są to tylko moje przemyślenia. Możecie się z nimi nie zgadzać:) Za mało wiemy o tej chorobie:)

melassa

Pozwolę się nie zgodzić, z racji tego że studiowałam Nauki Społeczne zawsze mnie uczono, że geny owszem, środowisko też ale tylko w interakcji. Nie można patrzeć jednostronnie, żyjemy w pewnym układzie oddziaływań.  Współczesne badania pozwalają na wysunięcie wniosków, że wpływy genetyczne są modyfikowane przez środowisko.

anna.k

Promieniowanie,ekspozycja na rodzaj promieniowania elektromagnetycznego,przewlekłe napięcie nerwowe,mama miała przepisane naświetlania czy też lampy na złamaną rękę.Wzięła wtedy dużo zabiegów.Przypuszczam,że być może te naświetlania uaktywniły chorobę.Na pewno jest to jakiś czynnik zewnętrzny.Kiedyś przypadki tego schorzenia były bardzo rzadkie,genetyczne.Teraz notowane są znacznie częściej.Być może wszechbędące nadajniki telefonii komórkowej uaktywniają czynniki powodujące chorobę.Mama nigdy nie chorowała,była na rencie także żyła w stabilnym, domowym środowisku a jednak..może jakiś wstrząs emocjonalny,jak śmierć taty,zmarł na raka,napięcie nerwowe ale wydaje mi się ,że te naświetlania uaktywniły proces chorobowy.

melassa

przed kilkoma godzinami dowiedziałam się  dobry kolega mojego taty też zachorował na SLA  :o
Diagnoza SLA kończynowe... Dlaczego pisze o tym.. bo ta sama historia jak u mojego taty. Latami przewlekły stres, praca po kilkanaście godzin na dobę. Jak już wszystko powoli się unormowało adrenalinka odpuściła, zaczęło się od rąk...a później neurolog i diagnoza.

mab5

nie jestem medykiem, ale w moim domu pod dostatkiem chorób neurologicznych i wiem, z obserwacji i doświadczenia, że właśnie tak reaguje układ nerwowy, kiedy dostaje dawkę świętego spokoju - potrafi ten święty spokój zamienić w piekło, bo właśnie "odreagowywanie" stresu jest trudniejsze niż samo przeżywanie go....

anna01

Coś w tym jest... Mamulka zaczęła chorować - a dokładniej mówiąc - choroba pokazała swoje oblicze - jak niemal wykończyli psychicznie moją Mamulkę Jej pracodawcy i poszła na rentę zdrowotną (depresja). Piastowała kierownicze stanowisko, bardzo odpowiedzialne. Jednak przełożeni naciskali by zwalniała pracowników, że cięcia, itd. Moja Mamulka to osoba o bardzo dobrym sercu i nie potrafiła tak bezosobowo do tego podchodzić. Wpadła w deprechę, nie była w stanie pracować. Poszła na rentę. A resztę - możecie sobie dopowiedzieć. SLA opuszkowe. Teraz już nie mówi. Jest pod respiratorem, karmiona przez PEG. Dzieli nas ponad 100 km, ale już niedługo sobota! Strasznie mi brakuje naszych rozmów, Jej rad. Moja córcia niedawno skończyła roczek, ale doskonale zna babcię Elę i na fotkę wstawioną za szybkę z regale co chwilkę pokazuje paluszkiem i woła BABA! :)

P.S. Przepraszam za dygresję...

Alienista606

Cos w tym iest mialem podobne 25 tys m2 sklep i 30 pracowników. NerwowkA prqca 24/7 a w 2006 powiedzialem pas i sie wyprowadzilem wytrzymałe m w tym szaleństwe 12 la t a perwsze obiawy 4 lata po a wczoraj przylecialem do polski i na tesyy boreliozowr wydapem 1300zl
Chyle czola wam wszystkim co mimo tej choroby dajecie jakos rade w tym chorym sysemie.

Marek op

Witam wszystkich i pozdrawiam goraco. W tym ze stres nerwy przebywanie w niekorzystnych warukach ,cos musi w tym byc. Bylem strazakiem zawod nielatwy niestety stresu i nerwow nie brakowalo przez wiele lat,dymu i innych swinstw roznego rodzaju chemi i innych wynalazkow tez. Ten kto nie zna specyfiki tego zawodu nie wie co to za zawod rozne rzeczy widzialem i przezylem to mozna  powiedziec jest wpisane w ten zawod. Pewnego dnia moja partnerka zauwazyla ze ciagne  noge odpowiedzialem jej ze ma zwidy. Po jakims czasie sam zauwazylem ze faktycznie cos jest nie tak bylo gorzej. Bylem przekonany ze to kontuzja kolana wiec ortopeda ,przepisal fizykoterapie i inne zabiegi bez efektu, bylem wystraszony nie na zarty. Trafilem do neurologa ,dostalem skierowanie do szpitala na badania. Po pierwszym pobycie w szpitalu neurologicznym bylo sm i sterydy i kontrola po trzech miesiacacch i znowu powtorka z rozrywki badan co nie miara, nie potwierdzil sie sm.Wiem ze lekarze po wielu konsultacjach potwierdzili ze to stwardnienie zanikowe boczne.Bylem pozniej jeszcze u wielu lekarzy neurologow z nadzieja ze moze to nie jest to ale zadennie nie powiedzial ze to inna choroba.Wiem nie kazdy zachoruje ale jest duze ryzyko. Mysle ze dlugotrwaly stres i niekorzystne warunki maja bardzo duzy wplyw na powstawanie tej choroby.Takie jest moje prywatne zdanie na ten temat. Pzdrawiam wszytkich chorych i opiekonow Niech Bog da wam duzo sil i cierpliwosci Moze w koncu znajda ten lek na to swinstwo.

ASIA.G

stres i chemia zgadzam się w100% a teraz niech się śmieje kto chce; :-[kilka lat temu po założeniu farby na moje siwiejące włosy dostałam straszliwego uczulenia potem zajadałam leki odczulające aby się upiększać ale zawsze coś swędziało kilka dni temu znów się poprawiałam a rano problem żeby wstać z łóżka może zbieg okoliczności a może nie po prostu dużo czasu do myślenia ;) ???

justa

Ja też uważam , że silny stres może być prawdopodobnym czynnikiem wywołującym ujawnienie się SLA . Nie twierdzę , że stres tą chorobę bezpośrednio wywołuje , ale może otworzyć jej furtkę do rozwoju , bo ztegocoobecnie wiadomo podłoże tej choroby jest genetyczne , a jak wiadomo oprócz genetyki do rozwoju choroby potrzebne jest tzw."środowisko" . to tak jak z innymi chorobami - można mieć gen chorobowy , który nigdy się nie aktywuje , a wystarczy jeden czynnik sprawczym , nefralgiczny punkt i choroba się zaczyna. U mojego taty , u którego postawiono diagnozę w lipcu 2013r. , objawy zauważalne dla nas , rodziny, były mniej więcej ok. Marca, kwietnia 2013 r. Ale pewne zmiany zaczęły się po śmierci mojego brata w lipcu 2010 r. Aczkolwiek nikt nie zwracał na nie uwagi bo wszyscy byli w lekkim szoku itd. Wiec to jeden stres. Drugi stres to przełom roku 2012 i 2013 kiedy to zaklad pracy w ktorym Tata pracował ogłasza bankructwo . Wtedy tata zaczyna mieć problemy z nogami- bol, trudności w chodzeniu , meczliwosc itd. - w tym czasie przebywa na zwolnieniu. No a w lutym 2013 definitywnie rozstaje się z pracą i wtedy poszło jak burza. Dziś Tatuś podłączony jest do respiratora , ma PEG , mówi już bardzo słabo i ogólnie jest fatalnie .Aż trudno mi uwierzyć ze w jeden rok ze zdrowego , choć spracowanego (Tata bardzo ciężko pracował fizycznie od ponad 40lat) człowieka ta choroba jest w stanie zrobić tak okrutne spustoszenie.. Tata 13lutego skończył 60 lat. Był tort itp, dużo śmiechu i radości .wtedy jeszcze Tata był bez PEGA i bez respiratora.dzień później trafił do szpitala .zapalne ie trzustki .za chwile zap.płuc . stan krytyczny . trafił na OIT i przebywa tam do dziś. Śmiał się w dzień swoich urodzin mówiąc :"sześćdziesiątka stuknęła , można umierać"...

Wojtek1973

Ciekawy artykuł.
Nie będę opisywał mojego życia, ale mogę powiedzieć że przed pierwszymi objawami choroby, żyłem około 6-7 lat w ciągłym stresie. Począwszy od całego procesu związanego z rozwodem po wyjazd za granicę aby poprawić finanse. Co wiązało się oczywiście z dużym stresem. I po pół roku przebywania za granicą wylazła bestia SLA.
Uważam również że stres, długotrwały, może wyzwolić u człowieka różne choroby. W/g mnie, w moim przypadku jest to jedna z przyczyn mojego SLA.
Być może u mnie jest to nadmiar glutaminianu, jak to opisuje artykuł, uwalniający się w stresie.
Od kiedy biorę Rilutek, który hamuje glutaminian, mam wrażenie że choroba nie postępuje, albo bardzo powoli, niezauważalnie, idzie do przodu.
Przed Rilutkiem dość szybko następowały zmiany w moim stanie zdrowia. Biorę Rilutek od pół roku.

ANNAcórkaDANUTY

Ja również żyłam w ostatnich 3 latach w wielkim stresie i teraz gdy moje życie zwolniło okazuje się, że coś mi jest, wyniki na coś wskazują ale lekarze nie wiedzą co mi jest. To nie SLA ale silny stres coś we mnie spowodował i teraz żyje w niepewności :(
Moja mamunia zmarła na SLA i jej brat też.
mamuniu, coraz bardziej boli i tęskno  :(

ANNAcórkaDANUTY

Diagnoza brzmi: przewlekłe zapalenie tarczycy czyli choroba Hashimoto. Niestety to tylko jedna zdiagnozowana u mnie choroba, jest coś jeszcze co się nadal ukrywa. Nie jest to SLA ale chyba nic ciekawego :-(
mamuniu, coraz bardziej boli i tęskno  :(

IsaVita

Witajcie :),
moja Mama odeszła już 2 lata temu, ale ja cały czas zastanawiam się, jakie były przyczyny Jej choroby... Przychodzi mi do głowy kilka rzeczy:
1.Na krótko przed pojawieniem się pierwszych objawów, czyli opóźnienia mowy, Mama miała ok. 5 infekcji (w ciągu roku), które charakteryzowały się bardzo wysoką gorączką, bólami mięśni, i bardzo brzydkim stanem zapalnym, zlokalizowanym na całej nodze. Po kilku dniach brania antybiotyku, stan Mamy się poprawiał, ale na jakieś kolejne 1.5 - 2 m-cy....
2.Na kilka lat przed chorobą, Mama przeżyła potworny stres związany z, hm... powiedzmy, sprawami spadkowymi, w wyniku czego została właściwie pozbawiona wszystkiego. Bardzo to przeżyła, i do końca swoich dni nie była w stanie się z tym pogodzić.
3.Mama bardzo lubiła czystość, stosowała bardzo dużo silnych detergentów, poza tym często paliła śmieci (papier, ale też dużo plastików) 

Jakie były przyczyny zachorowania mojej Mamy? - pewnie nigdy się tego nie dowiem  ???
ale myślę, że warto na ten temat rozmawiać, nawet wtedy, gdy nie dysponuje się rzetelną wiedzą medyczną...
Bardzo pięknie wszystkich pozdrawiam :)

Ogaruus

Nie słucham rodziców i od 12-tego roku życia spałam z telefon przy głowie i dlatego mając 18 lat zachorowałam na sla;)
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

Megi09

Tak naprawdę to nikt z nas nie wie, co wywołuje ostatecznie sla, Możliże, że za kilka, kilkanaście lat okaże się, że powód był banalny, albo odwrotnie bardzo :skomplikowany, złożony". Jak moja mam zachorowała zaczęłam doszukiwać się sytuacji sprzed pierwszych objawów, a stres mama miała zawsze, nie mniejszy niż 25 lat temu, a jednak zachorowała po 55 roku życia. I jak ktoś napisał, czemu chorują 20 latkowie???

Ale według mnie to sprawa genów na pierwszym miejscu.
Stres ma każdy z nas, a sla jest jednak chorobą dość rzadką i gdyby to stres był powodem sla to  by chorowało na nią tysiące osób w samej Polsce. Poza tym tak sobie myślę, kiedys ludzie przezywali wojny, biedę, głód itp i nie jedna osoba ma do dziś dzień dziadka, babcie którzy  cieszą się całkiem dobrym zdrowiem...Myślę, że przez silny stres szybciej mozna sie nabawić silnej nerwicy, która może przerodzić się w zaburzenia lekowe itp, na które cierpi współczesny świat..
Ja kiedyś tez uważałam że to sprawka stresu, dzis myślę, że to sprawa genów jak większośc chorób niestety. Zresztą sama nie wiem, czekam na jakieś sensowne wieści, a przez chorobę mojej Mamy to najchętniej poszłabym na medycynę, by móc szukać przyczyn, leku...

JAMI

U MOJEJ MAMY TO BYŁ DŁUGOTRWAŁY STRES.Nowotwór dziadka,Alzheimer babci,hipochondria taty,guzy wnuczki(mojej córki),wywołały  stres,który po prostu nas wszystkich zrzerał i w taki sposób SLA dopadło moją mamunie.Teraz ja mam straszny stres jak widze co ta choroba robi z mamą i staram się za wszelką cenę nie denerwować,no,ale jakoś mi się to nie udaje :(

majkaa

Gdyby to był stres to chyba nieciekawie zapowiada się moja przyszłość. Mam stres cały czas, tak już od kilku lat. Studia-stres, dom-stres, praca-stres, choroba mamy-stres i tak wkółko... Może stres, uaktywnia tę chorobę szybciej i przyspiesza jej rozwój u osób które i tak by zachorowały prędzej czy później. Ciężko powiedzieć. To byłoby za proste gdyby wszystko zrzucać na stres. Choć jesli chodzi o moją mamę, to też stres jej nie oszczędzał...

Megi09

26 Listopad 2014, 22:43:03 #25 Ostatnia edycja: 26 Listopad 2014, 22:47:02 by Megi09
Ja tez na początku mówiłam, że mama zachorował przez stres, ale dzisiaj wiem że to na pewno nie to, byc może sters iles ma wpływ, ale myslę , że stanowi do 25 %- reszta to geny. Czemu choruja w takim razie 25-30 latkowie, gdzie średnia wieku zapadalności na sla jest 55-60 lat?? Ci młodsi się 2 x bardziej stresowali???
Mam nadzieje, że to nie przez ster, ja mam go w życiu tyle, że 5 osób mozna by obdarowac nim...Najgorsze jest to, że tak ciezko jest sie nie stresować...


Wojtek1973


masza

Hmm... Mechaniczne niszczenie motoneuronów? dość nietypowe podejście...
Jednak cały medyczny świat skłania się ku genetyce i biochemii. Choć nie myli się tylko ten kto nic nie robi, więc może... Ja sama mam kręgosłup w opłakanym stanie, operacja odcinka lędźwiowego wykonana przed 15 laty, odcinek szyjny i piersiowy z przepuklinami, jeszcze przed SLA. Jak by nie patrzeć żywy dowód na teorię autora 
Stany zapalne na pewno obciążają organizm, a wady postawy i zniekształcenia kręgosłupa są "niedoceniane" w poszukiwaniach genezy wielu chorób.
Tylko skoro są one w dzisiejszych czasach chorobą cywilizacyjną, to SLA i inne choroby neurologiczne  wymienione przez autora też nimi są\będą niedługo ?
Moim zdaniem przyczyny są kompilacja kilku czynników : stres, przemęczenie trafiające na stan osłabienia organizmu,  mogą być katalizatorem uaktywniającym proces chorobowy, (prawdopodobnie geny choroby  możemy mieć wszyscy, tylko nie u wszystkich będą one uaktywnione.)
Mam niejakie wątpliwości co do dziedziczenia, bo ja jestem pierwszą osobą chorą (i oby jedyną) w rodzinie. 
Im więcej czytam o auto immunologicznym podłożu wielu chorób, tym bardziej ta teoria do mnie przemawia.

catavinos

 Po obejrzeniu strony tego  Georga przypomniał mi się jeden nawiedzony , który zaczepił mnie rok temu na Skype , przedstawił jako Jurek z Niemiec (co po niemiecku znaczy Georg) badający od lat problem SLA . Zapytał czy chętny byłbym w małym eksperymencie w którym musi uczestniczyć osoba chora na sla . Nawijaj pan rzekłem, spróbujemy!  Gościu kazał obciążyć mój i tak już dla mnie ciężki tułów dwukilogramowym ciężarem i paradować z nim kilka godzin dziennie.  Po miesiącu codziennych ćwiczeń z dociążonymi barkami miałem meldować zmiany w samopoczuciu na lepsze. Coś mi się wydaje, że ten Georg ze strony którą podaje Wojtek i mój Jurek to ta sama osoba. Ten przynajmniej bawi się w badacza i chce zostać nowym Pasteur'em i nie zdziera skóry z naiwnych jak Akademia Medycyny Ludowej . Jurka oczywiście olałem i jego pionierską metodę, nie obciążając się niczym bo wystarcza mi w zupełności tak zwane He, He obciążenie dziedziczne....


Wojtek1973

W związku z tym że prowadzę sobie bloga, dostałem od tego Georga e-mail z jego stroną internetową. Uważam że, jak narazie, jest on nie szkodliwym badaczem. A może coś znajdzie;)

korkon2

Witajcie.Moja mama miała bardzo ciężkie zycie. najpierw stres zwiazany z wychowywaniem  5 dzieci niestety męza nie było:( sama wszystko musiała ciągnąć póżniej utrata 1 dziecka tragiczny wypadek samobójstwo, póżniej jej mama umarła na SLA z chorobą zyła 2 lata, póżniej jej babcia odeszła ze starości. Stres i depresja nieleczona z braku czasu bo jej zdrowie nie było wazne tylko dzieci i ciągle gonitwa za chlebem... Dzisiaj jest 2 lata z chorobą SLA raczej odziedziczyła po mamie lub genetycznie jak to na to mówią. respirator od 7 miesiecy. Nie zdecydowała się na tracheotomię i Pega.nie mówi ,może Nam zasnąć w kazdej chwili, Nie je nie pije. Pan się do Niej juz zbliża... Takze Kochani coś musi być w tym stresie i chorobie jakiś współny związek. Tego nie wiemy ale dziękuję za to ze mogłam się z Wami podzielić rozmyślaniami.Trzymajcie się Zyczę wszystkim opiekunom miłosći i wytrwałości. Moze kiedyś wymyślą na to paskudztwo! Pozdrawiam.

Ogaruus

nie dawno znajoma (córka chorej na Alhaimera)  była u Szczudlika i pytała o przyczynę choroby - prof. odpowiedział: "proszę Pani, 95% chorób jest związanych ze stresem" i chyba coś w tym jest...
Od 19.12.2015 respirator nieinwazyjny
Lepsze jutro było wczoraj!

PePe

Myślę, że teorii można stworzyć bardzo wiele. Stres na pewno jest czynnikiem przyspieszającym chorobę, ale nie sądzę żeby był powodem - w końcu ludzi żyjących w stresie jest dużo więcej niż chorych. Bardzo zasadne wydaje się myślenie, że podstawowy czynnik jest np. w genach, a pozostałe elementy to wyzwalacze czy przyspieszacze - promieniowanie, pole magnetyczne, neurotoksyny, metale ciężkie, wirusy, grzyby, bakterie.

Pewnie lekarze uważają, że współczesna medycyna jest super i wszystko prawie wiemy, ale ja bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że są jakieś wirusy, bakterie czy grzyby których na dzień dzisiejszy nie znamy, nie jesteśmy w stanie zauważyć i to one mają swój udział w takich chorobach.

Ciekawe obserwacje dotyczące dna grzybów znaleziony w mózgu i płynie pacjentów z ALS:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4400386/

Ciekawa historia wyspy Guam:
 http://www.alsa.org/news/archive/new-research-points-to-brain.html?referrer=https://www.google.pl/
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Lytico-bodig_disease#History

"The disease was shown to be familial but not genetic. Chamorro who grew up outside of Guam had not developed the disease, and some non-Chamorro who moved to the island and followed the culture did develop it."

jan123

Zgadzam się w pełni z poprzednikiem. Przyczyny leżą w genach. Rzadka genetyczna choroba. Coś jednak powoduje, że u jednych wyzwala się w tym wieku u innych w takim, a być może jeszcze u innych nigdy się nie ujawnia (tego nie wiemy). Także podłoże genetyczne, a co wyzwala? Powodów może być...1000-ce.

retina

Dokładnie, niestety ale geny potrafią naprawdę sporo namieszać nam w życiu :(

Chemical

Nie wydaje mi się, aby była jakaś konkretna przyczyna takiego stanu rzeczy.
Nie można tego uniknąć, no chyba że ludzie zaczną się badać genetycznie i będą dobierać się tak, aby choroby nie przenosiły się na dzieci.
Mówię o tych genetycznych.

retina

No tak, z drugiej strony nie można jednak zmuszać ludzi by wiązali się z kimś z kim nie chcą

jan123

Nikt by nikogo nie zmuszał. Taka para nie posiadałaby najwyżej dzieci albo znaleźli by sobie innych partnerów (są gorsze rzeczy na świecie)...z tym że ten pomysł i tak jest o kant dupy.

Po pierwsze naukowcy do teraz nie znają konkretnych genów czy ich mutacji powodujących tę chorobę (jak często powtarzam właściwie gów....o niej wiedzą do teraz).

Po drugie dziedziczenie to często loteria. Są sprawy (cechy) które dziedziczy się na pewno a są takie które dziedziczy się z prawdopodobieństwem 10%, 20%.....60% 70% itd. I co na przykład miałaby zrobić para która by usłyszała: "Macie państwo 5% szans, że wasze dziecko zachoruje na mnd" - robić to dziecko czy nie??? A przy okazji 20% szans na raka, 40% na stwardnienie rozsiane....Gdyby ludzie tak do tego podchodzili to nie za wiele dzieci by się nie rodziło podejrzewam :).

masza

Ale pofantazjujmy. Gdyby sam mechanizm eliminacji, zastępowania wadliwych genów, genami prawidłowymi był możliwy? To byłby to idealny sposób leczenia, nie tylko SLA. Nie w fazie embrionalnej, bo to może budzić wątpliwości etyczne, zupełnie  prawidłowo zresztą.
Wiadomo, ludzie są zdolni wypaczyć nawet najszlachetniejszą ideę.
Ale wtedy, kiedy już choroba zaatakuje.
Taka była moja pierwsza myśl, podczas oglądania tego materiału. Może tędy droga?
Obejrzyjcie, proszę, z takiej perspektywy.
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/brytyjczycy-zalegalizowali-in-vitro-z-dna-trojki-rodzicow,518490.html
Co o tym myślicie?
pozdrawiam wszystkich, wiosennie :)

retina

Naprawdę trudno podjąć decyzję na temat tego czy to jest właściwe czy też nie.. z jednej strony jak najbardziej może pomagać, ale zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą właśnie że jest to mało etyczne. Trzeba też brać pod uwagę to, do czego mogłoby to prowadzić w przyszłości i czy nie stalibyśmy się swego rodzaju armią "sztucznie" wyhodowanych ludzi...

madzia 32

Ja choc mam diagnoze na 98%, to sie wypowiem. Większość osob pisze o stresie i cos na pewno prawdy w tym jest. Jakbym sama nie przezyla na własnej skorze co psychika moze wyczyniac z czlwiekiem, zreszta pisalam na ten temat prace, szkoda gadac nawet. Wiemy tez ze pod wplywem stresu aktywuja sie choroby autoagresywne, u mnie przy duzym stresie pojawia sie łuszczyca, naszczescie mała. Najciekawsze jest jest jednak to, że u większości po dużym stresie jak już emocje oklapły zaczynało się cos dziać. Pod czas stresu nie tylko wzrasta kortyzol, ale kupa neuroprzekaznikow i napewno adrenalina. Posiłkowanie sie adrenalina na dłuzszą męte jest nie zdrowe, a istnieje coś takiego jak uzależnienie od adrenalinki. Takie osoby wiekszosci musza posilkowac sie nia bo inaczej sie zle czuja, to dziala jak narkotyk. Pytanie czy nadmierne stymulowanie doprowadza do ,,śmierci ,,neuronów, czy po duzej dawce emocji kiedy juz nie sa nadmiernie stymulowane ,,obumieraja ,, z powodu braku przekazywania impulsu. Ja nietwierdze, że w tym zjawisku bierze udział tylko adrenalina i glutamin ale moga jeszcze inne neuroprzekaxniki. Ja juz o tym myslałam na podstawie działania rilutka , dlaczego u nich troche działa, a u innych nie i tak sobie pomyslałam ze widocznie reszta neurotransmiterów też musi nie działac prawidłowo. Dlatego tez chciałam sprawdzić poziom tych przekaznikow za granica, sa takie badania, bo u nas robia tylko te podstawowe. Są niestety drogie , wiec jak narazie mnie nie stac. Tylko dlaczego innych w takim razie nie dopada sla, a może dlatego że my mamy wrazliwsze te neurony, a to juz wiazalabym z kwestia genetyki. Myslałam tez o mechanizmie autoagresji, choc wiem ze probowano juz podawac sterydy, tylko ta bariera, do mozgu ciezko naprawde dotrzec. To są moja prywatne przemyslenia i wnioski, nikt absolutnie nie musi sie z tym zgdadzac. Brak wytwarzania dopaminy wywołuje parkinsona, wiec moze jakas szanasa 1 na milion istnieje.
Jak zachorowałam na raka po ciezkiej traumie to pamietam slowa mojej znajomej psychanalityczki, że wcale ja to nie dziwi, że zachorowałam  i jak się nie uporam z tymi przezyciami to jeszcze cos gorszego moze mi sie przytrafic. A po roku poźniej juz miałam objawy. 
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

retina

Ciekawa wypowiedź, widzę że nie tylko ja mam podobne odczucia

Sniezny

03 Sierpień 2017, 18:08:07 #42 Ostatnia edycja: 03 Sierpień 2017, 18:15:33 by Sniezny
Cytat: PePe w 20 Styczeń 2016, 20:56:10Ciekawa historia wyspy Guam:
 http://www.alsa.org/news/archive/new-research-points-to-brain.html?referrer=https://www.google.pl/
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Lytico-bodig_disease#History

"The disease was shown to be familial but not genetic. Chamorro who grew up outside of Guam had not developed the disease, and some non-Chamorro who moved to the island and followed the culture did develop it."

Faktcyznie ciekawa ta teoria, i sensowna - w takim razie skąd ta choroba w Europie? Jaki czynnik? Ile sagowce są tylko na wyspach - Sinice występują wszędzie rónież w Europie, skoro są w morzu to może kąpiel / kontakt z tymi glonami / są czynnikiem?

Myślę, że do ustalenia przyczyny kluczowe jest sporządzenie statystyk zawodów wykonywanych przez pacjentów z SLA, obcowania z okolicznościami by sprawdzić czy pewne aktywności przyczyniają się do choroby. Można porównać czy istnieją wspólne dla wszystkich chorych. Opracowan ie mówi, że choroba jest częstsza wśród osóbn związanych z wojskiem i sportem w przypadku pierwszym metale ciężkie i chemikalia, w drugim urazy. Co w takim razie z chemikami? Oni mają doczynienia ze związkami w większym stopniu. Chętnie spojrzę w taką listę, statystykę wykonywanych zaswodów. Następnie należy sporządzić listę przebytych zabiegów, naświetlań urazów - i zobaczyć czy coś łączy chorych pacjentów.

Sniezny

03 Sierpień 2017, 23:46:32 #43 Ostatnia edycja: 03 Sierpień 2017, 23:51:47 by Sniezny
https://www.mda.org/disease/amyotrophic-lateral-sclerosis/causes-inheritance

ciekawe arty i prawdopodobnie trafne choć są niektóre sprzed 15 lat

cyjanobakterie powstają w akwariach, czy to nie będzie jeden z powodów inicjujących SLA w krajach poza Guam?

Stres a dokładnie ustanie stresu i adrenaliny? Skoro tyle wypadków SLA jest po dlugoletnim stresie (w armii / sporcie / pracy) gdy już poziom emocji opadał.

madzia 32

Nawet jesli stres jest przyczyna czyli neuroprzekazniki ktore wtedy sie urochamiaja a pozniej wylanczaja to na logike kazdy stresujacy sie czlowiek powinnien miec sla, a nie ma...
Wynika z tego tak jak mysle ze moze my mamy jakies slabsze te neurony ruchowe i do tego stresik zamiesza w organizmie i choroba gotowa.
Przeciez sa tez ludzie ktorzy maja slabsze serca , watrabe itd....a tu moze byc neuron ruchowy albo jakis gen ..
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

PandaNomo

24 Sierpień 2017, 17:44:21 #45 Ostatnia edycja: 24 Sierpień 2017, 17:46:19 by PandaNomo
Ja jeszcze nie mam diagnozy... Ale wszystko co przypomina sla zaczęło się właśnie w momencie osiągnięcia spokoju. Miałam bardzo ciężki rok 2016 szczególnie od lipca... przezylam 3 wypadki samochodowe i wiele innych problemów. Od ok stycznia wszystko się ustabilizowało wręcz ułożyło.... Do czasu... W maju zaczęła się moja przygoda z poszukiwaniem diagnozy.... Jeśli tak jak piszecie silny stres a właściwie jego ustapienie może mieć wpływ na tą chorobę... To może być kiepsko :( dodatkowo jeśli chodzi o infekcje też miałam dość silna ok lutego a do tego w dzieciństwie przeszłam Mononukleoze która pdoobno zostawia ślady na całe życie mimo że przeszłam ja dość łagodnie.

The_Magus

Jakieś badania na poparcie tych rewelacji?

meg

Magus, jakbyś nie doczytał - tytuł wątku brzmi TWOJA teoria, czyli nasze osobiste subiektywne wrażenia i opinie na temat przyczyn i okoliczności choroby...

The_Magus

Zauważyłem, ale warto zaznaczyć czy ta opinia jest poparta jakimiś faktami, czy wzięta z księżyca, bo czyta to jednak trochę ludzi
Pamiętaj że Panda nie ma sla