PEG czy nie PEG i zakażenie w szpitalu

Zaczęty przez Lirka, 12 Maj 2015, 18:03:05

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Lirka

12 Maj 2015, 18:03:05 Ostatnia edycja: 24 Luty 2019, 15:05:56 by Ogaruus
Zastanawiam się nad metodami instalowania gastrostomii.

Wszyscy tu używamy pojęcia PEG, a w przypadku mojej Mamy, która dopiero od dwóch tygodni ma zrobioną gastrostomię, ta metoda została odrzucona na rzecz cięcia/operacji. Zrobiono po prostu nacięcie powłok brzusznych i umocowano tam rurkę.
Z tego co czytam w internecie, "PEG" dotyczy metody endoskopowej. Lekarz nam powiedział, że jest mniej trwały niż tradycyjna operacja - co o tym sądzicie? Jaką metodą teraz się zakłada gastrostomię u pacjentów z SLA?

Teraz dalej: ponieważ założyliśmy gastrostomię dość późno (wcześniej Mama się nie zgadzała), czyli przy bardzo niskiej już wadze ciała (40 kg przy 165 cm wzrostu), najwyraźniej pojawiają się komplikacje - rurka podcieka jedzeniem na zewnątrz. A że pojawiły się do tego duszności - Mama znów jest w szpitalu, i od kilku dni ma tracheostomię. Do tego pojawił się płyn w brzuchu i rosną wskaźniki zakażenia (CRP powyżej 300).

Lekarze w szpitalu twierdzą, że to nieudana gastrostomia powoduje zakażenie. Lekarz-operator utrzymuje, że zrobil to dobrze, tylko ci drudzy się źle zajmują raną gastrostomijną.

Może Wy spojrzycie na ten opis chłodnym okiem i podpowiecie, może z własnych doświadczeń, gdzie tu szukać przyczyny zakażenia lub też co zrobić z tym "nieudanym PEGiem".

Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale powoli nie mam komu ufać w tym medycznym świecie.

Maria

Miałam 2x zakładany PEG metodą endoskopową, i też nacina się powłokę brzuszną, rurka musi dojść do żołądka. Średnio co 2 lata  PEG  się wymienia, mój wytrwał 3 lata. Masa ciała nie ma znaczenia.
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

Lirka

Dziękuję, Mario.

Dziś już mama, niestety, ma sepsę (leukocyty 50 tys. czyli pięciorotna norma), czekamy na antybiogram. Trzymajcie kciuki...

Daria Warszawa

Lirka bardzo ci współczuję . Niestety zakażenia tego typu u  tak bardzo chorych jak nasi bliscy to praktycznie norma!!!! Moja mam po pobycie ze szpitala wyszła z zakażnym wirusem juz nie pamietam nazwy i w gratisie różyczkę,która ciężko przechodziła-gorączka po 39 cały czas,kompletny brak sił,potliwość całego ciała itp. Trzymamy kciuki za twoją mamę daj znać czy coś sie zmieniło?????

Lirka

Dario,
Nie udało się nam już wrócić do domu. Serduszko nie wytrzymało.  :'(

Daria Warszawa

Lirka Bardzo ci współczuje ,trzymaj się ;*

maryska

Moja mama miala wymienianego pega drugi raz i w nowym miejscu... popodaniu leku nutrisonu z poprzedniego miejsca poza zaszyciu wszystko wychodzi na zewnatrz i to miejsce z jednej strony jest opuchniete czy wy tez mieliscie takie przypadki (jesli tak jakie rady co robic w takich sytuacjach) z góry dziękuje za pomoc pozdrawiam

Maria

Dziwne, mam nowy PEG w tym samym miejscu. Mamie zrobiono nową przetokę, stara jeszcze nie zarosła, dlatego płyn wycieka.
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

JAMI

Moze to glupie pytanie,ale co sie dzieje z pegiem,ze trzeba go wymieniac?

Maria

U mnie zrobił się wężyk dziurawy, mimo zmiany położenia klipsa zaciskającego wężyk. Był klejony taśmą izolacyjną, w końcu, w innym miejscu pękł wzdłuż.
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."