Cofanie się pokarmu i duszności podczas jedzenia

Zaczęty przez madzia 32, 25 Styczeń 2017, 14:24:38

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

madzia 32

25 Styczeń 2017, 14:24:38 Ostatnia edycja: 26 Luty 2019, 14:18:15 by Ogaruus
Mam pytanie do osob chorych ktore jeszcze nie maja pega. Czy ktos z was ma cofanie sie pokarmu i dusznosci podczas jedzenia. Dusznosc mija po odbiciu. Mam wrazenie ze miesnie tlowia i brzucha ciagna mnie jakby w dol i czuje ze sie ciezej rozszerzaja. Wiem ze to glupio brzmi ale tak to odczuwam, czasami tez robia sie sztywne( to pewnie spastyka) masaz mi wtedy przynosi ulge.
Dodam ze nie czuje zeby jedzenie sie zatrzymywalo sie w przelyku.
W listopadzie lekarz stwierdzil ze z oddychaniem ok i ze widzimy sie za pol roku.
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

Gałgan

Cześć Madzia. U mnie jest trochę  inaczej, nie mam duszności podczas jedzenia, mam za to uczucie zbyt wąskiego przełyku i muszę bardzo dobrze przeżuć jedzenie żeby się nie zakrztusić.Jeśli jednak już się zakrzusze, to cała akcja kończy się po kilku minutach soczystym odbiciem. ;D Bronię się jednak przed pegiem jak mogę .

madzia 32

Dzieki Galgan. Ja tez sie bronie wlasnie. Ja mam stwierdzona spastyke . Mam tez zaniki ale bardziej dokucza spastyka, czesto mam szczekoscisk.
Niewiem czy to wina spastyki bo ja mzm mieszany zespol rzekoomopuszkowy i opuszkowy.  Leki stosuje na spastyke stosuje b.rzadko bo wole masaze ale tu to juz zgupialam , mnie i tak bola miesnie i juz sie przyzwyczailam do spastyki jako tako, nawet do szczekoscisku. Moze pega bym przezyla ale bardziej obawiam sie tracheom , obiecalam sobie ze dotrwam do komuni chrzesnicy w maju bez zadnych tego typu urzadzen.
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!

jerzy51

Witam
Nie należy bać się ani pega ani tracheo.
W maju 2016 r ,podjąłem decyzje za Żonę , załatwiłem skierowanie do szpitala
i za jednym pobytem założyli pega i tracheo. Żona za każdym kęsem krztusiła się,
ssak był w ciągłym uzyciu. Żona była nie dokarmiona ,organizm odwodniony.
Jak patrzę wstecz , był to ostatni dzwonek .
W tej chwili ma prawidłową wagę , jest nawodniona,mniej zestresowana.
Karmienie teraz to dla nas opiekunów czysta przyjemność.
Nieprzyjemny jest tylko pobyt w szpitalu , trzeba ten tydzień wytrzymać.
Ja byłem u Żony codziennie ,co najmniej dwa razy.
Trzymajcie sie
Jerzy

madzia 32

Jerzy , ja sie nie boje samych zabiegow , tylko u mnie sprawa wyglada gorzej z opieka.
Mna nie bedzie mial kto sie zajac ,no chyba raczej 11letnie dziecko sie mna nie zajmie. Dlatego tak odwlekam bo to ja jestem matka i powinnam sie opiekowac moim dzieckiem. ;D
Najbardziej mnie wkurza to uczucie wracania pokarmu do gardla dlatego pytalam czy ktos tez tak ma.
Nie można cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale można zacząć od dzisiaj i napisać nowe zakonczenie!!!