Problem z opiekunką, brak pomocy w opiece z zewnątrz

Zaczęty przez Yo_ka, 14 Listopad 2016, 12:56:02

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Yo_ka

14 Listopad 2016, 12:56:02 Ostatnia edycja: 26 Luty 2019, 14:22:49 by Ogaruus
Opiekujemy się moją Mamą od 5 lat. Na początku nie było specjalnych problemów, radziliśmy sobie sami.

Normalnie z Mamą w domu jest mój mąż (zwolnił się z pracy, bo nie stać nas na opiekunkę na cały czas, gdy ja jestem w pracy).

1,5 roku temu musieliśmy jednak zatrudnić opiekunkę, bo gdy jestem w pracy, to ktoś musi Mamie zmienić pampersa, trochę umyć itp.
Na początku była jedna opiekunka, ale odeszła od nas.

Od prawie 2 miesięcy próbujemy znaleźć jakieś opiekunki dla Mamy, ale jak już kogoś znajdziemy - zaraz nam rezygnuje, choruje, chorują mu wszyscy w rodzinie i sto innych powodów.... Mistrzowie nie przychodzą wcale i nawet nie napiszą głupiego smsa.

Z racji tego, że należymy pod Ośrodek Wentylacji w Bdg, to nie należy nam się pomoc hospicjum, pielęgniarek długoterminowych, Caritasu itd. Cała rodzina mojej Mamy żyje, ale nikt nam nie pomaga. Nikt się nie interesuje.
Byłam już chyba wszędzie, wszędzie dzwoniłam. W MOPRze też nam się nic nie należy, bo "mamy za wysoki dochód".

Jesteśmy sami, tylko we dwójkę. Z racji tego, że Mama wymaga 24 godzinnej opieki - my już nie mamy własnego życia. Byliśmy młodym małżeństwem. Teraz jesteśmy tylko opiekunami, służącymi, sprzątaczkami i załatwiaczami spraw. Niczym więcej. Przez brak opiekunek sypie mi się sytuacja w pracy, sypie nam się już zdrowie i widzę, że siadamy już psychicznie.

Nie wiem, co robić. Nie chcę oddać Mamy do hospicjum, bo Mama jest świadoma, normalnie rozumuje i "rozmawia" ze mną. Nawet mój mąż mówi, że nie chciałby jej tam oddawać. Nie wyobrażam sobie zostawić jej w tej "umieralni".... W domu Mama ma chociaż telewizor, siedzą z nią koty.... Nie chciałabym odchodzić z pracy, bo mam dobrą pracę. Słabo płatną, ale na prawdę fajną.

Czy ktoś z Was może mi podsunąć jeszcze jakiś pomysł, może nie wpadłam na coś, może o czymś nie wiem?
Bardzo proszę.



Malgosia

Mysle.ze nie długo tez nas to czeka.mamy juz pelnoletnie dzieci .na które mogę zawsze liczyć .pracuje na 2 zmiany.pracodawca idzie mi na rękę.jak potrzba to się zamieniam.wiem ze. Mops może płacić jakies pieniadze .Za opiekę nad członkiem rodziny.tj chyba 500 zl.wiec to są grosze.daj ogłoszenie do .Mopsu może kogs ci poleca.

ania

Dzień dobry, bardzo współczuję i rozumiem, bo tez to przerabialiśmy, z tym, że ja opiekowałam się Mamą sama i żyłam na 2 miasta, więc po prostu nie było wyjścia. Wiem jakie to frustrujące bo i u nas trafiały się różne 'kwiatki', ale życie weryfikowało.

Nie wiem o jak dużej miejscowości mówimy, ale powiem i polecam z doświadczenia:
- wypytać wszystkich możliwych znajomych, znajomych znajomych itp (pewnie już to Pani robiła)
- znaleźć najbliższe PCK - nawet jak nie przysługuje pani ze względu na wysoki dochód, to można podpisać z nimi umowę na opiekę płatna na godziny. My tak robiliśmy i mieliśmy super opiekunkę
- porozwieszać ogłoszenia na wszystkich sklepach spożywczych przy osiedlach - nam tą metodą odezwało się dużo osób i koniec końców jedna okazała się super i była u nas przez wiele miesięcy
- pomyśleć o 2-3 osobach na zmianę  - może im łatwiej się wtedy podjąć opieki, a i mama miałaby urozmaicenie.
- popytać w przychodni u lekarza POZ - czasem pielęgniarki sobie dorabiają, albo kogoś znają
- poszukać jakiegos najbliższego domu opieki - czasem osoby pracujące tam tez chcą sobie dorobić, a mają doświadczenie.


Mam nadzieję, że trochę pomogłam, trzymam kciuki!

I proszę nie myśleć, że hospicjum to umieralnia, polecam książki Księdza Kaczkowskiego, dużo o tym pisze

Yo_ka

My mieszkamy w Toruniu.
To całkiem duże miasto.

Odpowiadam:
- Znajomych pytaliśmy, już wszystkich jacy jeszcze zostali (a niestety nie mamy ich już zbyt dużo).
- Daliśmy ogłoszenia na Olx, na Facebooku i innych stronach - ludzie dzwonią, coś pytają, umawiają się i w ogóle nie przychodzą na spotkania. Najlepsi nie raczą nawet napisać smsa, że nie przyjdą.
- Pytałam u głównego lekarza w przychodni - powiedział, że oni nie mogą pomóc, sami nie mają ludzi.
- Pytaliśmy w hospicjum, ale tam nikt nie chciał się podjąć.
- W MOPSie powiedzieli mi, że cała rodzina mojej mamy żyje i mamy zbyt wysoki dochód, więc nam nie pomogą.
- Pani dr z Wentylacji Bdg pytała ludzi u siebie w szpitalu, czy może ktoś by chciał dorobić - nikt nie chce.
- Teściowa pytała nawet swoje koleżanki, starsze babki, ale żadna nie chce.
- Moi dziadkowie pytali nawet swoich znajomych - też nic.
- Pytałam sąsiadów w bloku - nikt, nic.

Obecnie "mamy" 4 osoby do opieki. Znaczy się szukamy tak, by zmieniały się 4 (dwie na noce, 1 na dzień i 1 awaryjna).
Na noce mam dwie panie, mocno niepewne, ale są. Tak na prawdę, co wieczór czekam i zastanawiam się, czy ktokolwiek przyjdzie, bym mogła położyć się spać.
Awaryjną mam, ale ona nie chce się zajmować tak na dłuższą metę, ma swoje zajęcia. Nauczyłam ją tylko odsysać i zmieniać pampersa.

Brakuje nam już siły i pieniędzy. Ograniczyliśmy godziny opiekunek do totalnego minimum, ale to i tak straszny wydatek.... Sądzę, że gdybym była w stanie zapłacić więcej pieniędzy to znalazłabym opiekunkę, ale nie jestem już w stanie.

Powieszę ogłoszenia w sklepach, tak jak mi piszesz i pójdę do PCK.

Hospicjum mnie przeraża, bo Mama nie chce tam iść. Płacze na samo wspomnienie o tym. Ja też nie mogę się przemóc, by ja tam oddać. Szczególnie, że Mama jest w pełni świadoma, "rozmawia" normalnie z nami, wszystko rozumie....

w bernadeta

Witam
Ja też jestem z mężem od 3 lat jest pod respiratorem ma pega i wymaga opieki 24 na dobę.
Czasami nie daje rady ale mówię sobie że jestem silna i dam radę.
Życzę wytrwałości   i wiary
Pozdrawiam

w bernadeta

Też bym nie oddała bo mam męża który vhoruje już prawie trz lata  ma rurkę traechostomijną i ma pega ale ja uważam że dopuki mogę to dam rady
życzę wiele wytrwałości i zrozumienia tego naszego chorego bo on napewno chciałby być zdrowy.

Yo_ka

Staramy się wytrwać, ale bardzo nam ciężko. Nasi znajomi zakładają teraz rodziny (mamy po 27 lat), jeżdżą po świecie, bawią się.... A my nie mamy nawet czasu, by porozmawiać czy zjeść razem obiad.

Podziwiam Was wszystkich, że dajecie sobie radę...

anna01

A może porozmawiaj z rodziną Mamy może jakaś zrzutka na opiekunkę? Jak rodzina jest liczna, to nawet tego nie odczują a Wam będzie łatwiej.

Yo_ka

Dzwoniłam do nich. Siostra mojej Mamy odpowiedziała mi: "A co mnie to obchodzi?"
Więcej nie zadzwoniłam.

Słońce

Hej
Przerabiam ten temat od 2011roku a od 2012 z respiratorem, od ogłoszeń na OLX, gumtree,opieka seniora, w śród znajomych pielęgniarek, uczelni AWF, emaili do szkół opiekunów medycznych/asystentów itd itp.
Jak na razie to wszystkie opiekunki pozyskiwałam z OLX i wcale nie szukałam wykwalifikowanej opieki, osobiście wole pokazać i nauczyć kogoś od podstaw. Nie oszukujmy się łatwiej znaleźć opiekę do starszej osoby niż jakiejkolwiek na respiratorze.
Wiem co przechodzicie choć powinniście dać radę we 2 osoby. Ja dawałam rady do września 2015 z jedną opiekunką 3 razy w tygodniu po 11 h.
MOPS nie jest chętny do pomocy zasłaniając się ustawą z kryterium dochodowym a stawkę za godzinę usług opiekuńczych podał mi wyższą niż oczekiwały opiekunki z ogłoszeń.
Ja znalazłam rozwiązanie takie że mąż jest 2 tygodnie w domu a 2 tygodnie w ZOLu (prywatnie), mam 2 tygodnie na odespanie a  jak jest w ośrodku to i tak tam jeżdżę po pracy na kilka godzin. W chwili obecnej uważam to za dobre rozwiązanie.
Pzdr Słońce