Ja juz mam tego dosc, tak czesto sie potykam i wywracam. Nie ma szans, zebym przy potknieciu jakos zahamowala upadek lub go uniknela. Lece jak kloda, nie potrafie nawet zaslonic twarzy rekami, bo brak mi naturalnych odruchow. Pol biedy, jesli nic mi sie nie stanie, ale juz mialam skrecona noge, zszywana powieke po zderzeniu z komoda a teraz zszyta warge i polamane 2 gorne jedynki, bo sie poslizgnelam i wyrznelam broda, przebijajac dolna warge na wylot gornymi jedynkami. To mnie przeraza, od prawie roku sama chodze tylko po domu, bo na zewnatrz musze z kims pod pache, bo mnie giba i lece, ale im wiecej takich upadkow, tym bardziej boje sie chodzic nawet po mieszkaniu.
I jak tu zachowac optymizm, nadzieje i dobry nastroj :(
Dlatego trzeba zaopatrzyć się w ...i tu wyliczam BALKONIK lub CHODZIK lub
WÖZEK.
Niestety ,moja żonka też "łapała zające"
Bardzo ciepło pozdrawiam
RILU
Witaj, ja miałam bardziej problem z spowolnieniem i ciągle czułam się jakbym szła pod góre. Upadki i szwy też się zdarzały. Masz rehabilitacje?..w PNF-ie zdaje sie,że można nauczyć sie łagodniejszego upadania...
Pozdrawiam cieplutko :)
Nie chce jeszcze zadnego sprzetu :(
Rehabilitacji nie mam,oprocz tej zamknietej raz w roku,a na prywatna mnie nie stac i nie mialby mnie kto wozic gdzies na rehabilitacje,bo wszyscy wokol pracuja
rehabilitacja jest bardzo ważna...na pewno nie ma żadnej instytucji ,która dowiozła by Cię lub opłaciła domową rehabilitacje?..np.Caritas, MOPS, jakieś fundacje?..
Gosiu,ale po pracy chyba przychodzą do domu ? Przychodnie Zdrowia są
również popołudniu otwarte ?
Serdecznie pozdrawiam
RILU ;)
Mieszkam w niewielkiej miejscowosci, gdzie jest jedna przychodnia, czynna do ok 15. zreszta bylam tam na rehabilitacji, kazali polozyc sie na materacu i samemu wykonywac cwiczenia pokazane na obrazkach. to cwicze sama w domu.A jeli chodzi o mops,fundacje itd to moze byc trudno, bo jestem zameldowana w innej miejscowosci,a w innej mieszkam
kurde to nie fajnie, że tyle tych komplikacji...ale Gosiu nie rezygnuj z szukania rozwiązania tej sytuacji, najpierw znajdź jakiegoś dobrego rehabilitanta a później zastanów sie jak do niego dotrzeć
3maj sie ciepło :)
Mój brat sam wyćwiczył upadanie,bywało groźnie jak spadł ze schodów,potykał się na ulicy,w sklepie.Zabawna historia przydarzyła się jemu jak wracał za Skandynawii,potknął się i przewrócił obok busa,który miał go zabrać ze Świnoujścia do Szczecina,bełkocząc zaczął się podnosić,nikt mu nie pomógł jak już się pozbierał,podchodzi do kierowcy żeby zakupić bilet do Szczecina a kierowca na to,że go nie zabierze bo jest pijany i on nie potrzebuje kłopotów...oczywiście nie było mowy o tłumaczeniu,że nie pił,że jest chory i gdyby nie przypadkowy pasażer,który też płyną promem i zamienił z bratem parę słów,poznając jego historię to by pewnie został w tym Świnoujściu,długo śmialiśmy się z tej przygody...
Wracając do upadania-wyglądało to tak,że jak już upadał przekręcał się lekko na prawą rękę chowając przy tym lekko głowę do środka,upadek był jak by amortyzowany przez prawe ramię.
Pozdrawiam