Moja D. jest w szpitalu, niestety w stanie agonalnym, podłączona pod jakieś aparatury. Nie dają nam już nadzieji...
aniu przykro mi ale musisz miec nadzieje chocby w to ze juz bedzie spokojna i szczesliwa,nie bedzie bolu i ze juz bedzie mogla normalnie niezaleznie funkcjonowac
napewno bedzie szczesliwsza........
trzymaj sie skarbie
Max
Przykro mi...
Aniu, musisz być twarda i dzielna dla Niej! :-*
Aniu
bardzo mi przykro .....
Staram sie przypomniec sobie kiedy ostatni raz plotkowałyśmy przy kawie, szłyśmy na spacer, śmiałyśmy sie razem, kiedy ostatnio siedziałyśmy przy stole w kuchni jedzac obiad ... i nie moge :(
Aniu bardzo Ci współczuję, tyle chciało by się powiedzieć, a żadne sensowne słowa nie przychodzą do głowy... Trzymaj się Aniu, bądź dzielna i mimo wszystko nie trać nadziei, jestem myślami z Tobą.
NIE PAMIĘTAM ABY KIEDYŚ BYŁO MI TAK CIĘŻKO JAK TERAZ!!! Stan nadal bez zmian :( Dziekuje wszystkim za ciepłe słowa! Jesteście wszyscy wspaniali !!! pozdrawiam !!!
Cytat: annna w 30 Październik 2011, 08:40:31
Moja D. jest w szpitalu, niestety w stanie agonalnym, podłączona pod jakieś aparatury. Nie dają nam już nadzieji...
http://mnd.pl/forum/index.php/topic,3653.0.html (http://mnd.pl/forum/index.php/topic,3653.0.html)
Aniu bardzo ci współczuje.Ciągle myślę jak obie z wnusią to przeżyjemy i rozpacz mnie ogarnia .Wiem ,że cudu nie będzie.Nie będzie już jednak cierpieć.
Moja kochana D. wciaz w szpitalu, stan jest w miare stabilny ale jest calkowicie bezwładna, nie moze sie nawet podrapac po twarzy, nie mowi, oddycha przez respirator, jest karmiona przez sonde. Denerwuje sie bardzo bo nie rozumiemy czego potrzebuje, co chce nam przekazac, zgadujemy i czasem sie udaje.
Okropnie to wszystko wygląda; czym czlowiek zasluzyl sobie na takie cierpienie za zycia??? czego nas wszystkich uczy jej choroba ??? Ja jestem juz przekonana ze boga nie ma !!! cale zycie niewiele w niego wierzylam a przez ostatnie lata juz wcale w niego nie wierze :(
To trudne chwile dla wszystkich ale także bardzo potrzebna. Twój bunt do świata, Boga, ludzi i sytuacji jest zrozumiały. Ale pamiętaj, że jesteś teraz bardzo potrzebna a każda chwila, każdy moment musisz łapać jako największy dar... Kiedyś będziesz dziękować za niego....
Trzymam kciuki i przesyłam fluidy spokoju bo tego teraz najbardziej potrzeba...
Ja w trakcie choroby mojej mamy też straciłam wiarę. Gdy moja mama miała zatrzymanie akcji serca, leżała w szpitalu kilka dni, tak bardzo liczyłam na cud, na który nie dawali najmniejszych szans lekarze. Patrzenie na moją mamę z pegiem, nie mogącą mówic, ledwo się porusząjącą, w przededniu założenia techeotomii - było jak fizyczny ból........... Umarła w szpitalu miesiąc temu. Życie od tamtej pory jest koszmarem, staram się z całych sił. Ale uwierz mi, że będzie ci lżej, bo będziesz wiedziała, ze ona już się nie męczy z tą chorobą ........... to jedyne co daje mi ukojenie. Z dnia na dzień będzie lepiej, ale ból wciąż ten sam.
Aniu... nawet nie wiem, jak, co pisać, mówić samo przychodzi współodczuwanie..