Witam.
Co myślicie o takim wątku, żeby pisać o trudach codziennego dnia.
Tak zwyczajnie jak minął dzień?, żeby każdy mógł opowiedzieć co zdarzyło się miłego albo co wkurzyło.
Jeśli to Was nie interesuje to proszę napiszcie.
Dyskusja ogólna- dlatego że do Hyde Park nie zagląda się w niektóre dni a tu można codziennie.
Pozwolę sobie zacząć.
Od niedzielnych odwiedzin znajomych zaczęłam rozdawać ulotki naszego Stowarzyszenia, dziś krótkie odwiedziny sąsiadki i znowu ulotki, poczułam takie poniżenie prosząc o wpłaty 1% z nazwiskiem męża. Całe życie to my pomagaliśmy, zawsze znalazł się ktoś kto potrzebował pomocy, a tu nagle ja proszę. Nie wiem czy też tak macie?, czy to może na początku tylko tak jest?.
Napiszcie jak Wy sobie radzicie z takimi emocjami.
Pozdrawiam.
Witam!
Trudy dnia codziennego, to także moje małe radości z tego, że jeszcze raz udało mi się dojść samodzielnie do łazienki i wziąć prysznic, donieść herbatę z kuchni do pokoju nie rozlewając jej, włożyć pranie do pralki i potem je powiesić. Cieszy mnie to, ponieważ bardzo słabo chodzę i większość czasu spędzam siedząc, ręce też już słabsze. Przy garach urzęduje małżonek, ale np. wczoraj zrobiłam buraczki do obiadu, dzisiaj udało mi się usmażyć placki z jabłkami. No i skończyłam dziś wyszywać obrazek ( od kiedy więcej czasu spędzam na krześle wyszywam obrazki haftem gobelinowym- muszę coś robić, bo chyba zwariowałabym od bezczynnego gapienia się w telewizor, a nad książką nie mogę się skupić). No i tak mijają mi ostatnio dni. Dzięki, że podjęłaś taki temat, bo może także ktoś z chorych jeszcze napisze, jak żyje na co dzień.
Witaj DanaS
Takie codzienne czynności a jak cieszą, że sama je wykonałaś, musisz koniecznie zrobić zdjęcia tych obrazków i pokazać.
Pozdrowionka i pisz więcej.
Szkoda trochę, że nikt nie podjął tego tematu, ale z drugiej strony to się nie dziwię, borykać się z taką chorobą każdego dnia i potem jeszcze wracać do tego opisując swoje przeżycia, które niestety w większości nas nie radują, to czasem zbyt wiele.Ja się odezwałam, bo jeszcze jestem trochę sprawna, jeszcze liczę na cud, a w międzyczasie wyszywam, jak mi się uda, to zdjęcia (średnio udane) zamieszczę w twórczości.
moje dni sa wszystkie takie same . budze się , podnoszaa mnie ,, wioza do łazienki , myja, ubierają itd. kawa , śniadanie , tv, obiad , laptop , siku,, kolacja , laptop ,,, siku,, spac. i od nowa. w 1 miejscu , nie wychodzee bo nie chcce.. poddallam się , wspominam przeszłośc i myślę jak długo jeszcze ta beznadziieejaa, użalam się
Witajcie!
Ja już sobie poradziłam ze swoimi emocjami, na pewno pomogło mi to, że powiedziałam głośno. Teraz już nie ma problemu żeby zapytać w sklepie, czy znajomych o 1%. Najgorsze były pierwsze dni, ponieważ jak już pisałam to my zawsze komuś pomagaliśmy a teraz role odwróciły się.
Dana, widziałam wyszywanki, super.
Gosiu, szkoda że mieszkasz tak daleko, bo mogła byś nas odwiedzić, mój mąż pochodzi z okolic Jeleniej Góry i wymyślił sobie, że latem chce odwiedzić swoje rodzinne strony, nie wiem jak to się uda?? to 300km
Pozdrawiam. wiesia