Teraz już mogę opowiedzieć Wam historię mojej mamy. 27śierpnia minęły by trzy lata od rozpoznania choroby na początku to były tylko skurcze później mama zaczęła narzekać bóle kolan i mówiła że ma takie wrażenie jak by ich nie miała.Poszłyśmy do lekarza pierwszego kontaktu i przepisał jakieś maści. a stan się pogarszał mama strasznie schudła zaczęły jej wypadać włosy właściwie to można je było wyjmować garściami.W szpitalu woj. stwierdzili że to polineuropatia i odpowiednia rehabilitacja i witamina b12 i leki uodparniające powinny pomóc. Niestety dwa tygodnie po wyjściu ze szpitala mama nie mogła wstać o własnych siłach z łóżka. W szpitalu wojskowym w Bydgoszczy nowa diagnoza:zespół zanikowego stwardnienia bocznego. Jeździliśmy z mamą co trzy miesiące na wlew z Mitoxantronu co z powolniło postęp choroby. były tylko 3 dawki ponieważ pojawiły się odleżyny i szpital zrezygnował z dalszego leczenia.W kwietniu tego roku zaczęło się pogarszać i znów choroba zaczęła galopować zapalenie dziąseł
spojówek jakieś wylewy na rękach problemy z mową. postanowiłyśmy mamie zrobić badania na borelioze
o których dowiedziałam się od Was a w szpitalu mamie ich nie zrobili i co mama zmarła i nie doczekała wyników Ja tez nie chce ich znać to już nic nie zmieni. teraz jest tylko pustka i wielka niewiadoma co robić i jak żyć bez niej
przerazliwie smutne te wszystkie nasze historie :(trzymaj sie tynka
kajka