Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wątki - moni_kowalska

1
Kochani, mnie już sprawa nie dotyczy (tata zmarł), ale wciąż z ciekawości sprawdzam różne wiadomości i jestem na grupach dotyczących ALS, głównie zagranicznych. Na jednej z grup sporo osób obserwuje poprawę na suplemencie Leap2Fit, dziś jedna pani napisała, że jej mąż zaczął chodzić po roku brania tego suplementu. Inni mają jakieś drobne poprawy w funkcjonowaniu, ogólnie preparat bardzo chwalony. Podrzucam info, może się przyda.

https://nimb.ws/fMLyxW
https://nimb.ws/0e7iXx

Ogólnie bardzo polecam grupę ALS Naturally - dużo pożytecznej wiedzy i trochę osób wyleczonych częściowo lub całkowicie na tej grupie :)
2
Postanowiłam podzielić się kontaktem do pewnej pani, która dokładnie szuka przyczyn choroby. Jej nie interesuje czy to jest SLA, SM czy inne dziadostwo, ona szuka przyczyny. Każe robić zdjęcia zębów i szuka tam ucisku na nerw albo stanów zapalnych, każe robić zdjęcia kręgosłupa i tam sprawdza czy nie ma ucisku na nerw. Ma też terapie neuralne, polegające na zastrzykach domięśniowych, wspomagających odbudowę mięśni. My niestety z tatą nie zdążyliśmy do niej pojechać, ale polecałam ją już kilku osobom z SLA i wracali bardzo zadowoleni, podbudowani. Znajdywała im różne rzeczy, które mogą powodować dane objawy.

Warto przedzwonić, zobaczyć jakie ma podejście i ewentualnie umówić się.

http://integrum.slupsk.pl/o-mnie/
3
Ma ktoś możliwość się wybrać albo wysłać tam kogoś znajomego ? Ciekawa jestem, co tam będą mówili, to może być dla nas przełomowe, widzę dużo ciekawych osobistości i kilku pacjentów całkowicie wyleczonych.

Kurka, nawet warto by było komuś zapłacić, żeby tam pojechał i zrobił nam wszystkim notatki :/ W innym wypadku mam nadzieję, że ktoś wrzuci do sieci podsumowanie.

https://healingalsconference.org/
4
Medycyna niekonwencjonalna / Kwas alfa liponowy
23 Wrzesień 2019, 00:00:04
Stosował ktoś? Według mojego researchu wynika, że może być bardzo, bardzo pomocny..
5
Medycyna niekonwencjonalna / Wyleczenia SLA (ALS)
22 Wrzesień 2019, 23:08:20
Podrzucam, ciekawy przypadek
https://www.karger.com/Article/FullText/477397

Można podyskutować :)

Na YT jest też filmik gostka, który leczy niekonwencjonalnie pacjentów i opowiada tam o przypadku z ALS. Znalazł on u pacjenta stany zapalne w zębach i siedliska bakterii. A także różne patogeny w organizmie.


Mam zrobiony załącznik Worda na ok. 50 stron z materiałami o SLA - jak się dowiedziałam, że tata choruje to z miesiąc non stop siedzialam na necie i szukałam. Doszukałam się jeszcze kilku przypadków wyleczenia. Więc da się :) Wrzucę Wam jeszcze kilka przypadków na dniach
6
Moja historia / SLA czyli co ?
19 Wrzesień 2019, 13:17:28
Dziń dybry. Podglądam Wasze forum już jakiś czas, ale dopiero zdecydowałam się napisać. Z SLA zetknęłam się ponieważ mojemu tacie zostało ono zdiagnozowane w czerwcu tego roku.

Z racji tego, że od dawna bardzo się interesowałam zdrowym żywieniem i medycyną naturalną, tata nie zdecydował się na leczenie konwencjonalne - z resztą.. jakie leczenie :) Wykończenie wątroby sterydami, nazwijmy to po imieniu bo Rilutek nic innego nie robi. A to, że ktoś na tym żył trzy miesiące dłużej.. no ale co to za życie. Wątroba jest bardzo, bardzo ważnym organem i nie wolno jej niszczyć, trzeba ją leczyć i jej pilnować, od niej zależy dużo funkcji w organizmie.

Tata w szpitalu na badaniach dostał pierwszą pigułkę Rilutka - ugryzł tylko kawałek i znieczuliło mu pół gęby :) Więc receptę wyrzucił do kosza.

Zresztą wiecie.. Dzisiejsza medycyna jest po prostu śmieszna. Lekarze sami się ośmieszają. No bo powiedzcie proszę z całym przekonaniem.. Czy jeśli poszlibyście do mechanika z samochodem i usłyszelibyście, że on nie zna przyczyny awarii, ale na pewno wie, że się nie da tego naprawić to nie uznalibyście go za jakiegoś idiotę? A tak właśnie lekarze robią z pacjentami SLA. Mówią, że nie wiedzą, jaka jest przyczyna choroby, ale są przekonani, że się nie da jej wyleczyć. Przecież to niepoważne. Jak można coś takiego zrobić pacjentowi? I jeszcze powiedzieć mu, że został mu rok lub 2 lata życia i ma iść do domu umierać jako warzywo. Jak można coś takiego ludziom robić?? Tylko od samych tych słów usłyszanych od lekarza można umrzeć bo po prostu psychika nie wytrzymuje czegoś takiego. Skąd oni wiedzą, kiedy ktoś umrze? Nikt tego nie wie. Ja wiem, że może nie powinnam wyładowywać złości na lekarzach bo nie wszyscy są źli, tu winny jest system medyczny i procedury. No ale litości, to jest barbarzyństwo. Ja tego do wiadomości nie przyjęłam i uznałam, że musimy znaleźć przyczynę i nie spocznę dopóki tego nie zrobię. Tata niestety gorzej - trochę w tą diagnozę uwierzył i to przyczyniło się do różnych skutków ubocznych - o tym napiszę w dalszej części.

I tak sobie próbujemy walczyć metodami naturalnymi. Idzie nam to różnie, raz widzimy poprawę, innym razem pojawiają się nowe objawy, ale generalnie wydaje mi się, że udało się mocno spowolnić chorobę. To co ja widziałam jeszcze 3 miesiące temu, jak tacie choroba błyskawicznie szła i było widać postęp praktycznie z tygodnia na tydzień, to teraz tego nie ma. Mąż mój wspomina, jak kilka miesięcy temu wieźliśmy tatę na Komorę Normabaryczną i do samochodu wtłoczył nam się prawie trupek. Całą drogę leżał bez sił. Mąż mówi, że był przekonany, że to są jego ostatnie tygodnie. A proszę państwa, 2 dni temu tata przeszedł o własnych siłach 400 metrów w parku, bez nawet jednej przerwy na ławeczce. Okazjonalnie tato na coś nowego narzeka, powiedzmy raz w miesiącu coś u siebie znajduje i mówi, że mu choroba idzie do przodu. Ale z mojej perspektywy, są to niewielkie rzeczy. Ja widzę co innego - moim zdaniem niektóre aspekty bardzo się poprawiły. A wiadomo, że chłop nawet w przeziębieniu jest umierający, więc zawsze coś u siebie znajdzie.

Przeczytałam mnóstwo na temat choroby, dużo czytałam też literatury anglojęzycznej. Moim zdaniem choroba jak każda inna, gdzieś musi być przyczyna. Fakt, że jest ją trudno wyleczyć bo jest bardzo skomplikowana - po pierwsze, szybka, więc można nie zdążyć coś zrobić, a po drugie, przypuszczam, że w grę wchodzi cała masa czynników i nie jest to tak proste jak np. leczenie tarczycy czy cukrzycy, które można łatwo skorygować dietą. Nie znaczy, że nie można bo można - na świecie przecież są przypadki ludzi, którzy wyszli z tego. I zawsze trzeba mieć nadzieję, ale jest to cholernie dużo, dużo pracy. Trzeba się przygotować. Ja już zaniedbałam pracę bo opieka nad tatą i szukanie odpowiedzi zajmuje mi prawie cały dzień.

Moim zdaniem mamy tu do czynienia z czymś dużym, obstawiam jakieś paskudne wirusy/bakterie, które żywią się metalami ciężkimi i do tego wszystkiego jeszcze odpadami z niezdrowej żywności (jeśli ktoś ma odwagę taką żywność stosować w czasie tak poważnej choroby..)

Po przerobieniu mnóstwa artykułów i książek oraz porozmawianiu z wieloma kumatymi osobami (w tym pacjentami z SLA, zielarzami, profesorami, lekarzami, naturopatami itp.) najbliżej mi jest do teorii, która znajduje się na tej stronie: https://www.medicalmedium.com/blog/truth-about-als

Teorie tego gościa z początku mogą się wydawać trochę dziwne (że niby Duch mu coś podpowiada), ale mnie bardziej przekonuje to, że na świecie dużo ludzi wychodzi z chorób dzięki jego wskazówkom. Historia o Duchu może być po prostu zwykłym marketingiem (storytelling), ale to że gość ma wiedzę o zdrowiu, to nikt mu nie zaprzeczy. Można to zobaczyć na Instagramie - mnóstwo, mnóstwo case'ów, jakieś Boreliozy, neuralgie, choroby skórne, tarczyca, cały wachlarz. Ludzie wstają z wózka, przestają czuć się zmęczeni, zaczynają lepiej wyglądać - a to głównie dzięki jedzeniu.

Próbowaliśmy oczywiście diety ketogenicznej, moim zdaniem nie pomogła, a wręcz zaszkodziła. Wydaje mi się, że nie jest to dieta dla każdego. Owszem, możliwe, że robiliśmy jakieś błędy bo to jest dieta, która wymaga chodzenia z kalkulatorem i wagą, ale mimo wszystko uważam, że trzeba podchodzić ostrożnie. U taty na początku było świetnie - zastrzyk energii, pozytywny humor, apetyt, siły, wysypiał się elegancko, wstawał o 7 rano jak ranny ptaszek (a nigdy nim nie był, kiedyś dodzwonić się do niego przed 12-tą to był cud).. Niestety po jakimś czasie tłuszcz mu obrzydł i zaczął słabnąć, narzekać, że boli go wątroba, zaczęły się problemy z jelitami itp. Odpuściliśmy, mimo, że wszyscy, nawet lekarze mówią, że to taka zajebista dieta na te choroby. Ale jednak wydaje mi się, że trzeba mieć do tego zdrową wątrobę, która ładnie obrabia tłuszcze i zdrowe jelita. Tata raczej tego nie miał od dawna, znając jego rockendrollowy styl życia. I przez to może organizm nie dał rady z taką dietą.

Teraz dla odmiany próbujemy diety warzywno-owocowej, oczywiście z wykluczeniem produktów prozapalnych tj. nabiału, glutenu, cukru, a także od niedawna jajek i mięsa... Wydaje mi się, ze na tej diecie jest dużo lepiej - zaczęło się trochę poprawiać. O dziwo, na owocach, które są takie zakazane bo to przecież cukier.. A nie, bo po owocach tata nabiera siły. I to właśnie po 2 tygodniach na takiej diecie wrócił mu całkowicie apetyt (już prawie nie jadł) i przeszedł te 400 metrów w parku. Ja sama jestem na takiej diecie od lat i mam niewyczerpane akumulatory od rana do wieczora (dlatego może mam siły na opiekę nad tatą i jeszcze pracę we własnej firmie) więc wiem, że na roślinach człowiek po prostu jest silniejszy i ma więcej energii. Zdziwicie się pewnie jak powiem, że od kilku lat w ogóle się nie przeziębiam, a wyniki badań mam takie, że usłyszałam niedawno, że może jedna na 200 osób się taka trafi z tak silnym układem immunologicznym.. Pozostawiam do przemyślenia.

W każdym razie myślę, że będziemy to kontynuować zgodnie ze wskazówkami Anthony Williama. Zobaczymy. Zaszkodzić ta dieta mu nie zaszkodzi bo to przecież cała masa antyoksydantów i witamin, minerałów. Coś, czego nigdy w życiu nie miał bo w dorosłym życiu nigdy po owoca nie sięgnął.

Czy mam żal do losu o tą chorobę? Szczerze powiem, że chyba nie. Pewnie, że chciałabym, żeby tata wyzdrowiał i żeby wszystko mogło być jak dawniej. Ale ja wiem, że to nie jest złośliwe zrządzenie losu tylko styl życia taty, jaki prowadził całe życie. Jeśli ktoś na śniadanie pali papierosa i pije 3 kawy, na lunch je kanapkę z szynką i żółtym serem na białym pieczywie, na obiad robi sobie danie popisowe tj. makaron z keczupem albo zamawia pizzę, a potem wpierdala tonę czekolad i zapija whisky... i tak 30 lat... no to niestety, ale tak długo nie pociągnie. Już kilka lat temu mówiłam mu, żeby zaczął się pilnować i dbać o siebie bo zacznie chorować. Ale kto by tam słuchał :) Polak mądry po szkodzie. To dorosły facet, robił co chciał. Znam takich historii mnóstwo - koleżanki się żalą, że mąż nie dba o siebie, że zaczyna chorować i one nie mogą mu w żaden sposób wpoić, żeby coś zmienił w swoim życiu. A potem zonk.. Zdziwieni bo choroba się przyplątała. Ale skąd, dlaczego ja? Chłopy są uparte i już. Najlepsze jest to, że auta pilnują jak największego skarbu - musi być zawsze umyte, zatankowane, wszystko musi być na bieżąco naprawiane. Ale że ich własny organizm nie pociągnie za długo bez odpowiedniego paliwa.. Tego już nie wiedzą :D