Poprawa wydolności oddechowej - pa pa respirator, czy możliwe?

Zaczęty przez Słońce, 14 Maj 2013, 07:27:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

melassa

Z wentylacji mamy 2 godziny tygodniowo, dodatkowo dokupiliśmy 1, tak żeby co drugi dzień tata ćwiczył i to jest optymalnie dla niego. Jasne, że to jest wydatek plus inne rzeczy to robi się z tego całkiem okrągła sumka...

wiesia_m

My również mamy 2 razy w tyg po 1h, natomiast 5 razy w tyg  ćwiczę sama.
Nasza rehabilitantka nie tylko ćwiczy, lecz służy również wsparciem psychologicznym. Właśnie tacy ludzie powinni pracować z chorymi.

wiesia_m

Hej melassa, jak u Was z  samodzielnym oddychaniem ?
Mój mąż jak narazie najwięcej oddychał samodzielnie 30min.
Jednak wróciliśmy do 15min ale codziennie, ponieważ następuje dziwna reakcja zimna,
tak jakby wychładzał się organizm. Niby lekarz twierdzi że to nie jest przyczyna odłączenia od respiratora a ja jednak widzę związek bo akurat po około 15-20min tak zaczyna się dziać.
Ale i tak jest dużo radości.
Czy ktoś jeszcze próbował odłączenia respiratora na chwilę?

melassa

Witaj Wiesiu,
u nas nie było takiej reakcji, nawet w czasach jak tata wytrzymywał łącznie 2 godzinny dziennie na własnym oddechu ale każdy chory jest inny. Najważniejsza jest obserwacja.Teraz to odłączamy na chwilę tylko w codziennych czynnościach pielęgnacyjnych np. przy przekładaniu, odsysaniu itp. bo tata jest w coraz gorszym stanie niestety. Przez lato wszystko poleciało w dół i leci dalej...
Pozdrawiam Ciebie i Twojego męża :)

wiesia_m

Przykro mi melasso. Pozdrawiam

Słońce a jak u Was z oddychaniem?

Słońce

U nas nie wiem czym to spowodowane ale mąż nie chce sie odłączać od jakiegos czasu na zasadzie odlaczamy i sprawdzamy ile oddycha sam, oczywiscie z kontrola saturacji. Na poczatku sie panicznie bał, potem chcial sie odlaczac i liczyl czas i sprawdzal saturacje:), od gdzies 2 -3 msc nie chce sie odlaczac tylko tyle co do pielegnacji czy jak przesadzam go na wozek/do auta itp. Lekarz z wentylacji powiedzial ze jak sprawdza dane z respiratora to ze ma swoj oddech a respirator tylko "dopycha" a jak zobaczyl ze saturacja rosnie jak meza odlacze to powiedzial ze jakby nie widzial to by nie uwierzyl -badz tu mądry:) Powiedzial tez ze lepsze sa krotkie przerwy na odlaczanie a czeste niz jedna dluga. Wiesiu czekamy, walczymy co bedzie dalej napewno moge powiedziec ze od czasu opuszczenia szpitala z koncem wrzecnia 2012 nie jest gorzej z mężem, tylko z moim kregoslupem:) Pojawily sie napiecia w konczynach gornych ktore byly calkiem wiotkie.
Pzdr Słońce

Alienista606

a ja powiem tak...
od jakiegos czasu zaczolem malu trening pluc tzzn zatrzymywanie oddechu.
polega to na nabrnaiu powietrza do oporu i wstrzymywaniu z jednoczesna pruba przepchniecia go do gory klatki piersiowej.
efekt...
czas temu oddychalem tylko przepona-brzuchemm teraz czuje ze piersi tez sie unosza.
w szpitalu potwierdzzili wzrost sily i wydolnosci pluc

wiesia_m

No właśnie mąż oddycha tylko przeponą, klatka nie rusza się, jednak lekarka stwierdziła że ostatnio pojawiło się więcej aktywnych pęcherzyków płucnych. Będziemy trenować te płuca dalej, aż klatka zacznie unosić się. Czytam wszystko mężowi co piszecie i już chce ćwiczyć jak Alienista606. U męża granica saturacji gdzie podłączamy respirator to 88%, jednak najpierw parę razy  dmuchamy ambu.

Alienista606

a wiec ...

nabieramy maksymalnie powietrza do pluc i zawsze staram sieszcze wiecej niz mozna... czasami pomaga chwilowe odchylenie glowy ......przypomnijcie sobie jak kiedys po bieganiu mieliscie zadyszke... odruchowo czlowiek sie zginal i opieral rece o kolana... bral wdech prostujac siie....
wstrzymijemy oddech na jakis czas i zawsze staramy sie dluzej niz sie da...
poczym powoli jak najdluzej wydech przez usta do konca tzna jak najwiecej wypchnac powietrza.
robiac wdech staramy sie jak by wepchnac zoladek pod pluca czyli robimy wdech lekko napinajac miesnie brzucha.
tak to wyglada.
acha i jeszcze jedno ja nie jestem na respiratoze ale na NIV zwanym nippy3

Maria

Alienista606, proponujesz typowe ćwiczenia oddechowe zalecane chorym niewentylowanym. Chorzy wentylowani nie są wstanie dmuchnąć a co dopiero nabrać powietrze do płuc.
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

melassa

Maria, nie masz racji wentylowani mechanicznie są w stanie dmuchnąć. Mój tata będąc w szpitalu pod respiratorem miał zalecone nawet ćwiczenia - dmuchanie do pojemnika z wodą za pomocą rurki w pozycji siedzącej na łóżku w celu ćwiczenia mięśni oddechowych.

Słońce

Hmmm, moj mąż pyta jak sie to robi z dmuchaniem z respiratorem i rurką tracheo, mowi ze nie da rady.
Pzdr Słońce

Maria

Cytat: melassa w 25 Wrzesień 2013, 17:59:46
Maria, nie masz racji wentylowani mechanicznie są w stanie dmuchnąć. Mój tata będąc w szpitalu pod respiratorem miał zalecone nawet ćwiczenia - dmuchanie do pojemnika z wodą za pomocą rurki w pozycji siedzącej na łóżku w celu ćwiczenia mięśni oddechowych.
i nadal Tata dmucha? Na początku dawał radę bo miał lepszą wydolność oddechową i mówił.
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

melassa

Nadal, dmucha, cmoka, zwłaszcza jak bawi się z psem  ;) I mówi też tylko bezgłośnie oczywiście, kłócić się też potrafi  :D

Maria

To świetnie! Gratuluję i trochę zazdroskuję tych umiejętności. Ciekawe, jeszcze komu to się udaje? Gabrielu, Wiesiu, Anula jak u Was z dmuchaniem?
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

Gabriel


Mario
Dmuchać to jeszcze mogę, (pod respiratorem, czy odłączyć respirator) a nabierać powietrza do płuc to trochę słabo, ale trochę mogę.

Mario, uśmiechnij się, bo ja uśmiecham się do Ciebie  :-*

Mam chusteczkę haftowaną
PANIE
podtrzymuj moje życie
gdy upadam
gdy siły brak
a lęk spowija moje serce

Maria

"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."

wiesia_m

#37
Mój mąż oddycha bez respiratora tylko przeponą. Dmuchanie 'zero' i oddychanie płucami 'zero'.

Melasso ucałuj Tatusia dzielnego 'chłopaka'.

Mario uśmiechnij się jak radzi Gabriel.

anula680

#38
U nas dmuchanie minimalne, cmokanie odpada,ale całusy posyła DUŻE ;D ;D ; ;D

Po odłączeniu respiratora i skupieniu się na oddechu wytrzyma z 2 minuty,saturacja nie spada
utrzymuje się na 96,97,ale potem już gorzej.

Pozdrawiamy i całujemy :-* :-* :-*
Nigdy nie czekaj do jutra, by powiedzieć komuś, że go kochasz. Uczyń to dzisiaj. Nie myśl: "Moja mama, moje dzieci, moja żona lub mąż doskonale o tym wiedzą". Miłość to życie. Istnieje kraina umarłych i kraina żywych. Tym, co je różni, jest miłość.


Bruno Ferrero

Maria

Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Okazało się, że chorym wentylowanym inwazyjnie trudność sprawia wydech i wdech więc nie są w stanie wykonać ćwiczeń oddechowych proponowanych przez Alienista606 i tu uśmiecham się do Melassy  :)

Wiesiu, śmieję się do Gabriela, głośniej nie potrafię  :laugh:
Pozdrawiam cieplutko i łapcie balony nadmuchane specjalnie dla Was                                          
"Życie to nałóg, który trudno jest rzucić.
Jeden oddech nigdy nie wystarcza.
Odkrywasz, że chcesz zaczerpnąć następny."